Przeglądana kategoria

prawo IT

nowe technologie prawo IT sztuczna inteligencja

Internet rzeczy wyprzedza prawo

31 sierpnia 2021

Technologia nie jest już tylko sektorem gospodarki, ale jej kręgosłupem. Technologie teleinformatyczne stanowią bowiem dynamiczną dziedzinę, która odgrywa istotną rolę w życiu oraz napędzaniu gospodarki. Jednym z najszybciej rozwijających się trendów technologicznych jest Internet rzeczy. (ang. Internet of Things,dalej również jako: „IoT”). Status prawny IoT wciąż jednak stoi pod znakiem zapytania. Obecnie ani w Polsce, ani na świecie nie ma aktu prawnego kompleksowo regulującego wszystkie kwestie i problemy prawne związane z IoT. Zauważalny brak szczegółowych regulacji tworzy potrzebę odniesienia do licznych aktów prawnych, takich jak m.in. RODO, prawo telekomunikacyjne, akt o cyberbezpieczeństwie (Dz.Urz. UE L Nr 151 z 7.06.2019 r., s. 15) czy też zagadnień z prawa własności intelektualnej. Obowiązujące przepisy prawa nie są jednak wystarczające dla nowoczesnych rozwiązań technologicznych. Rozwój Internetu rzeczy znacznie bowiem wyprzedza normy prawne dotyczące bezpieczeństwa, prywatności oraz odpowiedzialności za produkt, a tym samym stanowi wyzwanie dla ustawodawcy, jak również dla środowisk prawniczych odpowiedzialnych za adaptację prawa do zmieniających się warunków.

Co to jest Internet rzeczy?

Internet rzeczy opisuje sieć „rzeczy”, tj. obiektów fizycznych, które są osadzone w czujnikach, oprogramowaniu i innych technologiach w celu łączenia i wymiany danych z innymi urządzeniami i systemami przez Internet. Urządzenia te służą przede wszystkim do poprawy jakości życia codziennego, jak inteligentne oświetlenie pokojowe obsługiwane z poziomu aplikacji mobilnej, głośniki Google Home czy Amazon Echo wyposażone w asystenta głosowego, urządzenia przenośne noszone na ciele użytkownika celem monitorowania stanu zdrowia (ang. wearables), ale również stanowią istotny element przemysłu. Wówczas mówimy o Industrial Internet of Things (w skrócie: IIoT), który w głównej mierze obejmuje roboty, czujniki i sztuczną inteligencję. Celem rozwoju IIoT jest większa elastyczność, automatyzacja zadań i optymalizacja procesów przemysłowych. A przez to zwiększenie produktywności i zmniejszenie kosztów. Na szerszą skalę IoT można zastosować do sieci transportowych w ramach tzw. „inteligentnych miast”, które mogą pomóc nam zmniejszyć ilość odpadów i poprawić zużycie energii.

Jak wynika z raportu ABI Research „Connected & protected: The vulnerabilities and opportunities of IoT security” – Internet rzeczy na świecie to obecnie 8,6 miliarda połączeń, jednakże do 2026 r. ich liczba ma wzrosnąć na świecie prawie trzykrotnie – do 23,6 miliarda.

Zgodnie z raportem GUS na temat społeczeństwa informacyjnego w Polsce w 2020 r., w odniesieniu do sektorowego zastosowania, IoT najczęściej występowało w przedsiębiorstwach zajmujących się dostawą wody, gospodarowaniem ściekami i odpadami (45,2%), a najrzadziej w sektorze gastronomii i zakwaterowania (6,6%). Ponadto jako najczęściej wykorzystywany sposób korzystania z IoT w ubiegłym roku wskazano na łączność za pośrednictwem czujników monitorujących stan techniczny maszyn urządzeń i pojazdów (12,7%)[1].

Nowa forma przetwarzania danych

Z samej istoty IoT wynikają procesy związane z przekazywaniem, udostępnianiem oraz przetwarzaniem danych oraz konieczność interakcji z innymi urządzeniami jako ich funkcja integralna, na zasadzie interoperacyjności[2]. Przedmioty podłączane do sieci są personalizowane, dopasowywane do potrzeb ich użytkowników, nie tylko na poziomie smartfonów, ale nawet w postaci np. szczoteczek do zębów. Tym sposobem powstaje globalna infrastruktura, w ramach której przedmioty są połączone i mogą przekazywać dane innym systemom, z którymi są zintegrowane przy minimalnej interwencji człowieka. W efekcie połączone urządzenia wytwarzają ogromne ilości danych, które są następnie gromadzone przez producenta lub inny podmiot. Dane te mogą przybierać różne formy, ale często zawierają prywatne informacje o konsumencie (użytkowniku). Do najważniejszych problemów związanych z ochroną danych osobowych IoT należy zatem zaliczyć niekontrolowane rozpowszechnianie danych, które są wykrywane lub śledzone na urządzeniu IoT i przekazywane automatycznie między urządzeniami bez wiedzy danej osoby.

Wobec tego, zastosowanie znajdzie w szczególności tzw. „miękkie prawo unijne”, w tym akty prawne wyrażające stanowisko organów Unii Europejskiej wobec IoT oraz obszarów pokrewnych. Jest to przede wszystkim opinia Europejskiej Rady Ochrony Danych nr 1/2020 dotycząca przetwarzania danych osobowych w kontekście pojazdów połączonych i aplikacji związanych z mobilnością oraz opinia Grupy Roboczej art. 29 nr 8/2014 w sprawie najnowszych osiągnięć w zakresie Internetu przedmiotów, przyjęta w dniu 16 września 2014 r. (WP 223).

IoT jako sposób na zintegrowanie technologii

Jedną z cech definiujących IoT jest przede wszystkim przesyłanie komunikatów w trybie M2M (ang. machine to machine), czyli maszyna-maszyna, a więc nadawcą i odbiorcą poszczególnych komunikatów nie będzie zawsze człowiek, tak jak przewiduje to przykładowo reżim prawa telekomunikacyjnego[3]. Powyższy proces w zasadzie nie wymaga dodatkowego zaangażowania osób fizycznych.

Oczekuje się, że Internet rzeczy zintegruje technologie związane z automatycznym wykrywaniem sieci i ustalaniem połączeń (automatic networking), eksploracją danych (data mining), podejmowaniem decyzji, ochroną bezpieczeństwa i prywatności oraz chmurami obliczeniowymi (cloud computing)[4]. Warto więc zwrócić uwagę na zagadnienie certyfikacji produktów oraz cyfrowych usług – IoT niewątpliwie wymaga uwzględnienia aspektów cyberbezpieczeństwa. Co do zasady, w zgodzie z aktem o cyberbezpieczeństwie, certyfikacja pozostaje dobrowolna. Wskazuje się jednak na możliwość wprowadzenia certyfikacji obligatoryjnej, koniecznej dla oferowania wybranych produktów lub usług.

Odpowiedzialność za szkodę

W polskim prawie nie występują obecnie przepisy, które ściśle określają odpowiedzialność producenta urządzenia czy dostawcy rozwiązań IoT. W odniesieniu do ochrony danych, odpowiedzialność wynika przede wszystkim z reżimu RODO, zasadne jest także odwołanie do ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2020 r. poz. 344). Istotnym zagadnieniem jest odpowiedzialność dostawców rozwiązań IoT za potencjalne szkody wynikające z używania przedmiotów. Odwołanie do przepisów dotyczących odpowiedzialności za szkodę wywołaną przez produkt niebezpieczny, uregulowane ustawą z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz. U. z 2020 r. poz. 1740 z późn. zm.) (dalej jako: „KC”) okazuje się kwestią problematyczną.

Zgodnie z brzmieniem art. 4491 § 2 KC, przez produkt niebezpieczny należy rozumieć rzecz ruchomą. Z uwagi na nieodłączne powiązanie przedmiotów z łącznością elektroniczną i wyposażeniem ich w oprogramowanie, powyższe implikuje wyłączenie dostawców aplikacji IoT spod wskazanego reżimu odpowiedzialności. Ograniczenie odpowiedzialności do szkody na mieniu występuje tylko wówczas, gdy rzecz zniszczona lub uszkodzona należy do rzeczy zwykle przeznaczanych do osobistego użytku i w taki przede wszystkim sposób korzystał z niej poszkodowany (art. 4492 KC). Powyższe nie znajdzie zatem zastosowania do naruszeń związanych z bezpieczeństwem informacyjnym czy prywatnością użytkowników narzędzi IoT.

Działalność Grupy Roboczej ds. Internetu rzeczy

Wraz z postępującą cyfryzacją życia codziennego oraz rozwojem nowych technologii potrzeba regulacji IoT przybiera na znaczeniu. W Polsce powołano w 2018 r. Grupę Roboczą ds. Internetu Rzeczy przy Ministerstwie Cyfryzacji na potrzeby tworzenia rekomendacji tych działań, które przyczynią się do stworzenia odpowiednich warunków dla upowszechnienia technologii IoT tak, aby mogła ona mieć realny wpływ na wzrost gospodarczy naszego kraju. Warto przy tym wskazać na opublikowany przez Ministerstwo Cyfryzacji raport z kwietnia 2019 r. pt. „IoT w Polskiej gospodarce. Raport Grupy Roboczej do spraw Internetu Rzeczy przy Ministerstwie Cyfryzacji”. Od stycznia 2020 r. Grupa zajęła się natomiast pracą przy realizacji projektów z zastosowaniem IoT, między innymi w obszarze ochrony zdrowia czy w inteligentnym transporcie.

Jak wskazywano we wstępie, obecnie nie ma jednego aktu prawnego uszczegóławiającego problematykę IoT, zatem regulacja tego obszaru jest fragmentaryczna. Cyfrowa rewolucja wymaga odpowiednich dostosowań w sferze prawnej, a zgodnie z postulowanymi przez Grupę Roboczą zmianami prawnymi, wymagane są nowelizacje m.in. w prawie telekomunikacyjnym, prawie zamówień publicznych, prawie podatkowym, administracyjnym czy w regulacji ochrony danych osobowych.

W świetle prawa kontraktowego, Grupa Robocza zidentyfikowała przy tym kilka dalszych problemów prawnych. Jest to między innymi niejednoznaczność występująca w toku łączeniu usług oraz przekazywania danych w przypadku wielu ich możliwych odbiorców. Poza tym, w obrębie prawa własności intelektualnej i z uwagi na specyfikę IoT, powstaje pytanie o możliwość rozporządzania takimi urządzeniami. Korzystanie przez nabywcę urządzenia IoT z oprogramowania zainstalowanego w zbywanym przedmiocie należy powiązać z tzw. zasadą wyczerpania prawa.

Obiecujące perspektywy mimo wyzwań dla prawa

Internet Rzeczy jest niewątpliwie technologią przyszłości. Oddziałuje na produkcję, logistykę, usługi, wymuszając na przedsiębiorcach nieustanną gotowość do obserwowania rynku i sięgania po innowacyjne rozwiązania. IoT może stać się perspektywicznym rynkiem szczególnie dla dostawców usług telekomunikacyjnych i ubezpieczeniowych. Rozsądnym krokiem będzie ujednolicanie terminologii powiązanej z tym obszarem, co staje się nie lada wyzwaniem z uwagi na dynamiczny rozwój nowych technologii. Wymagane jest przy tym stałe udostępnianie danych pomiędzy urządzeniami celem ich płynnego współdziałania, a wobec tego wiąże się z przetwarzaniem danych na szeroką skalę i zwiększonym ryzykiem naruszenia prywatności. Niemniej, obecne środowisko prawne jest niezupełne, krępujące dla potencjału IoT, którego narzędzia niewątpliwie będą odgrywały coraz większą rolę w poprawie jakości życia codziennego. Bez odpowiedniego uregulowania obszarów należących do kompetencji ustawodawcy dotrzymanie kroku największym technologicznym potentatom będzie niemożliwe. Aktywność Grupy Roboczej ds. Internetu Rzeczy z pewnością pozwoli przyspieszyć rozwój IoT i zapewnić jego ciągłość przez dziesięciolecia.

Autorki wpisu: Maria Czaińska i Kinga Sasimowska


[1] Główny Urząd Statystyczny, Społeczeństwo informacyjne w Polsce w 2020 r., grudzień 2020 r.: https://stat.gov.pl/download/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5497/1/14/1/spoleczenstwo_informacyjne_w_polsce_w_2020_r..pdf (dostęp: 08.07.2021 r.).

[2] Ministerstwo Cyfryzacji, IoT w polskiej gospodarce. Raport Grupy Roboczej do spraw Internetu Rzeczy przy Ministerstwie Cyfryzacji, kwiecień 2019 r.: https://www.gov.pl/web/cyfryzacja/grupa-robocza-ds-internetu-rzeczy-internet-of-things-iot (dostęp: 15.06.2021 r.).

[3] X. Konarski, Rozporządzenie o e-Prywatności jako regulacja sektorowa względem ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO) [w:] Dodatek do MoP nr 20/2017, Legalis.

[4] E. Kwiatkowska, Rozwój Internetu rzeczy – szanse i zagrożenia (w:) Internetowy Kwartalnik Antymonopolowy i Regulacyjny nr 8(3)/2014, s. 62.

nowe technologie prawo autorskie prawo IT

Dozwolony użytek programów komputerowych – jak Google pokonał Oracle w USA

9 sierpnia 2021

Dozwolony użytek programów komputerowych w Polsce

Programy komputerowe w świetle krajowego prawa autorskiego korzystają ze szczególnej ochrony. Z uwagi na ich specyfikę wyłączono stosowanie niektórych regulacji z ogólnej części prawa autorskiego, w szczególności przepisów dotyczących dozwolonego użytku, który umożliwia w ściśle określonych okolicznościach korzystanie z utworów bez zgody twórcy, a nawet wbrew takiej zgodzie. Co do zasady zatem jakiekolwiek zwielokrotnienie programu komputerowego wymaga zgody twórcy.

Ustawodawca dał nam jednak w zamian instytucję tzw. legalnego użytkownika, tj. osoby która legalnie weszła w posiadanie programu komputerowego, np. nabywając do niego licencję. Taki użytkownik może, nawet bez zgody producenta oprogramowania, zwielokrotniać, tłumaczyć, przystosowywać, zmieniać układ lub dokonywać jakiekolwiek inne zmiany, jeżeli są niezbędne do korzystania z programu komputerowego zgodnie z jego przeznaczeniem, w tym do poprawiania błędów. Uprawnienia takie nie przysługują jednak, jeżeli wprost wyłączono je w umowie.

Nie wymaga zezwolenia producenta oprogramowania także sporządzenie kopii zapasowej, jeżeli jest to niezbędne do korzystania z programu komputerowego, a także obserwowanie, badanie i testowanie funkcjonowania programu komputerowego w celu poznania niechronionych elementów programu komputerowego, czyli idei oraz zasad, na jakich się on opiera (tzw. reverse analysis). Takich czynności może jednak dokonać wyłącznie osoba posiadająca prawo korzystania z egzemplarza oprogramowania, jeżeli, będąc do tych czynności upoważniona, dokonuje ona tego w trakcie wprowadzania, wyświetlania, stosowania, przekazywania lub przechowywania oprogramowania. Jak zauważa się w literaturze przedmiotu, wyniki reverse analysis można wykorzystać nawet przy tworzeniu własnego, konkurencyjnego oprogramowania, „także takiego, który praktycznie „klonowałby” funkcje pierwowzoru[1]”.

Czym innym jest natomiast tzw. inżyniera odwrotna (tzw. reverse engineering) polegająca na zwielokrotnianiu samego kodu źródłowego lub tłumaczenie jego formy (dekompilacja lub dezasemblacja), jeżeli jest to niezbędne do uzyskania informacji koniecznych do osiągnięcia współdziałania niezależnie stworzonego programu komputerowego z innymi programami komputerowymi. Proces więc ten dotyczy badania samego kodu w celu ustalenia, w jaki sposób on funkcjonuje. Co istotne jednak, wyłącznie osoba uprawniona do korzystania z egzemplarza oprogramowania lub licencjobiorca, a także osoba działająca na ich rzecz, może dokonywać inżynierii odwrotnej pod warunkiem że informacje, które mają być pozyskane tą drogą są niezbędne do osiągnięcia współdziałania, nie są uprzednio łatwo dostępne, a czynności te odnoszą się do tych części oryginalnego programu komputerowego, które są niezbędne do osiągnięcia współdziałania. Pozyskane informacje mogą być wykorzystane w ściśle określonym celu, tj. osiągnięcia współdziałania niezależnie stworzonego programu komputerowego, a więc kompatybilności dwóch programów. Nie mogą przy tym być przekazane innym osobom, o ile nie jest to niezbędne do osiągnięcia współdziałania ani wykorzystane do rozwijania, wytwarzania lub wprowadzania do obrotu programu komputerowego o istotnie podobnej formie wyrażenia lub do innych czynności naruszających prawa autorskie. Inżynieria odwrotna służy więc poznaniu największej tajemnicy oprogramowania – jego kodu źródłowego, który jest swoistym DNA, algorytmem oprogramowania, stąd też jej zastosowanie jest mocno ograniczone.   

Jak więc widać prawo polskie, w ślad za dyrektywą unijną, dość wąsko traktuje dozwolony użytek w IT –  ściśle określone uprawnienia przysługują wyłącznie uprawnionym osobom, które w sposób legalny weszły w posiadanie oprogramowania i nie jest możliwe kopiowanie fragmentu kodu oprogramowania w celu stworzenia konkurencyjnego produktu. Kod źródłowy jest tym co prawo autorskie chroni najbardziej w oprogramowaniu.

Dozwolony użytek programów komputerowych w USA

Nieco inaczej kwestia ta wygląda w prawie amerykańskim gdzie doktryna tzw. fair use ma nie tylko inne oblicze ale również szeroko stosowana jest w odniesieniu do programów komputerowych. Amerykańskie prawo stanowi, że przy badaniu istnienia dozwolonego użytku należy ocenić cel i charakter użytkowania, w szczególności czy takie wykorzystanie ma charakter komercyjny, czy też ma charakter edukacyjny, charakter utworu chronionego prawem autorskim, ilość oraz istotność wykorzystanego fragmentu oraz wpływ takiego wykorzystania na rynek lub wartość chronionego utworu.

Spór Oracle vs. Google

Doktryna fair use była tłem jednego z najgłośniejszych sporów ostatnich lat w branży IT – pomiędzy Google LLC i Oracle America, Inc, dotyczącego wykorzystania przez Google, w drodze inżynierii odwrotnej, takich samych deklaracji w API (Application Programming Interface, interfejs programistyczny) programu Java SE, do którego autorskie prawa posiada Oracle. API stanowi zbiór reguł opisujących w jaki sposób aplikacje komunikują się ze sobą i stanowi narzędzie pracy dla programistów tworzących programy komputerowe.

Spór ma swą genezę w 2005 r. kiedy to Google nabył startup Android Inc i rozpoczął starania by wejść na rynek smartfonów, tworząc platformę do budowy systemów dla urządzeń mobilnych. Platforma w swym założeniu miała być nieodpłatna po to by popularyzować środowisko Google. Jako że język programistyczny Java był wówczas jednym z najbardziej popularnych i powszechnych wśród programistów, Google podjął rozmowy z Sun Microsystems – twórcą Java – na temat licencjonowania całej platformy Java. Ostatecznie zdecydował się jednak na budowę własnej platformy. Aby jednak zapewnić jej powszechność i łatwość stosowania wśród programistów zastosowano w nim nazwy funkcji i formatów danych charakterystyczne dla języka Javy. Google de facto opracował własne odpowiedniki funkcji Javy i nadał im nazwy takie same jak w Javie. Oracle, po przejęciu spółki Sun Microsystems, pozwał w 2010 r. Google o naruszenie przysługujących Oracle praw autorskich i patentów. Zarzucono Google skopiowanie blisko 11 500 linii deklaracji API programu Java (co stanowiło 0,4 % deklaracji). Po długiej batalii przed sądami niższych instancji, sprawa o naruszenie praw autorskich Oracle ostatecznie trafiła na wokandę Sądu Najwyższego w Waszyngtonie.

Sąd Najwyższy orzekł, że użycie przez Google deklaracji API stanowiło dozwolony użytek (fair use). Jak podkreślono w wyroku „Fair use pozwala sądom uniknąć sztywnego stosowania ustawy o prawie autorskim, jeżeli czasami tłumiłoby to samą kreatywność, którą ustawa ta ma wspierać”. Sąd uznał, że działanie Google było „zgodne z kreatywnym „postępem”, który jest podstawowym konstytucyjnym celem samego prawa autorskiego”. Według sądu dozwolony użytek pełni więc istotną rolę w rozwoju oprogramowania, a prawo autorskie nie powinno hamować tego rozwoju.

Bezsporne w ocenie sądu było to, że Google skopiował części kodu Oracle w celu komercyjnym, uznano jednak że efekt działania Google – którym było przyczynienie sią do postępu i rozwoju oprogramowania – stanowił de facto korzyść niekomercyjną.

Wyrok sądu stanowi ciekawą, szeroką interpretację dozwolonego użytku w prawie amerykańskim i niewątpliwie będzie mieć on duży wpływ na branżę IT w Stanach Zjednoczonych. Decyzja amerykańskiego Sądu Najwyższego postrzegana bywa nawet jest jako złagodzenie obostrzeń dla zastosowania dozwolonego użytku. Niewątpliwie konkurencyjność w branży IT – a w efekcie użytkownicy końcowi – zyskają na tym wyroku.

Autor wpisu: Marta Pasztaleniec


[1] Komentarz do ustawy Prawo autorskie pod red. Michalaka, 2018 r.

dobra osobiste nieuczciwa konkurencja nowe technologie ochrona danych osobowych patenty prawo autorskie prawo IT tajemnica przedsiębiorstwa własność przemysłowa wzory przemysłowe znaki towarowe

Powództwa szczególne (nowelizacja KPC)

5 sierpnia 2020

W dziale regulującym postępowania w sprawach własności intelektualnej wprowadzono dwa rodzaje powództw szczególnych – powództwo wzajemne oraz powództwo o ustalenie, że podjęte czynności nie naruszają określonego patentu, dodatkowego prawa ochronnego, prawa ochronnego lub prawa z rejestracji.

A. Powództwo wzajemne

Powództwo wzajemne nie jest instytucją nową – możliwość wytoczenia takiego powództwa przewiduje art. 204 kodeksu postępowania cywilnego. Regulacje tam zawarte znajdą odpowiednie zastosowanie do powództw wzajemnych w sprawach własności intelektualnej.

W jakich sprawach można złożyć powództwo wzajemne?

Powództwo wzajemne jest dopuszczalne w sprawach o naruszenie prawa do znaku towarowego lub wzoru przemysłowego, jeśli obejmuje żądanie unieważnienia lub stwierdzenia wygaśnięcia prawa ochronnego na znak towarowy lub obejmuje żądanie unieważnienia prawa z rejestracji wzoru przemysłowego.

Wymogi formalne pozwu wzajemnego

Pozew wzajemny powinien spełniać wymogi przewidziane w art. 187 kodeksu postępowania cywilnego, a ponadto zawierać numer wpisu we właściwym rejestrze związanym z danym prawem ochronnym lub prawem z rejestracji. Do pozwu należy dołączyć wyciąg z właściwego rejestru znaków towarowych lub wzorów przemysłowych, chyba że taki dokument został dołączony do pozwu głównego. W pozwie wzajemnym należy również wskazać podstawę prawną unieważnienia lub stwierdzenia wygaśnięcia prawa. Co istotne, sąd jest związany wskazaną podstawą prawną.

Informacje od Prezesa Urzędu Patentowego RP

Po otrzymaniu pozwu wzajemnego, sąd zwraca się do Prezesa Urzędu Patentowego RP z żądaniem udzielenia informacji, czy przed Urzędem toczy się już sprawa o unieważnienie lub stwierdzenie wygaśnięcia danego prawa. Jeśli taka sprawa toczy się już przed Urzędem Patentowym RP, sąd zawiesza postępowanie do czasu prawomocnego rozpoznania sprawy przez Urząd. Sąd z urzędu zawiesza postępowanie również, gdy toczy się inne postępowanie cywilne obejmujące żądanie, którego dotyczy wytaczane powództwo.

Wpis w rejestrze Urzędu Patentowego RP

Sąd niezwłocznie przesyła Urzędowi Patentowemu RP odpis prawomocnego wyroku unieważniającego lub stwierdzającego wygaśnięcie prawa w celu dokonania wpisu do właściwego rejestru. Taki wyrok jest skuteczny również wobec osób trzecich.

Uzasadnienie wprowadzenia regulacji

Regulacje dotyczące powództwa wzajemnego zostały oparte na rozwiązaniach przewidzianych w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 2017/1001 z dnia 14 czerwca 2017 r. w sprawie znaku towarowego Unii Europejskiej. Uzasadniając wprowadzenie analogicznych rozwiązań do krajowego postępowania w sprawach własności intelektualnej, ustawodawca miał na uwadze zachowanie spójności przepisów unijnych z krajowym systemem prawnym.

B. Powództwo o ustalenie

Powództwo o ustalenie również nie jest instytucją nową. Regulacje znajdujące się w art. 189 kodeksu postępowania cywilnego znajdują odpowiednie zastosowanie do postępowań z zakresu własności intelektualnej. Na podstawie tych przepisów powód może wystąpić z żądaniem ustalenia, że podjęte lub zamierzone przez niego czynności nie stanowią naruszenia patentu, dodatkowego prawa ochronnego, prawa ochronnego lub prawa z rejestracji.

Kiedy powód ma interes prawny do wystąpienia z powództwem o ustalenie?

Ustawa precyzuje, że interes prawny w wystąpieniu z powództwem o ustalenie istnieje, gdy pozwany uznał za naruszenie patentu, dodatkowego prawa ochronnego, prawa ochronnego lub prawa z rejestracji czynności, których dotyczy powództwo lub gdy nie potwierdził w należycie wyznaczonym przez powoda terminie, że czynności, których dotyczy powództwo, nie stanowią naruszenia patentu, dodatkowego prawa ochronnego, prawa ochronnego lub prawa z rejestracji.

Kiedy termin został należycie wyznaczony?

Uznaje się, że termin został należycie wyznaczony, jeżeli:

  1. jego wyznaczenie nastąpiło w formie pisemnej;
  2. nie był krótszy niż dwa miesiące od dnia doręczenia uprawnionemu pisma;
  3. w treści pisma powód dokładnie oznaczył czynności, które zamierza podjąć i które mogą stanowić naruszenie patentu, dodatkowego prawa ochronnego, prawa ochronnego lub prawa z rejestracji, wskazując, w jakim zakresie może nastąpić naruszenie, i wezwał uprawnionego do wyraźnego potwierdzenia, że nie stanowią one naruszenia.

Uzasadnienie wprowadzenia regulacji

Wskazane rozwiązanie ma zapobiec ponoszeniu częstokroć wysokich kosztów poprzedzających proces inwestycyjny, które mogą okazać się na późniejszym etapie bezużyteczne w sytuacji, gdy dana działalność naruszałaby określony patent, dodatkowe prawo ochronne, prawo ochronne lub prawa z rejestracji.


Zapraszamy do zapoznania się również z wcześniejszymi wpisami dotyczącymi nowelizacji KPC wprowadzającej przepisy o sprawach własności intelektualnej: 1) Sprawa z zakresu własności intelektualnej; 2) Powołanie wyspecjalizowanych sądów; 3) Zabezpieczenie środka dowodowego; 4) Wezwanie do udzielenia informacji; 5) Wyjawienie lub wydanie środka dowodowego; 5) Obowiązkowe zastępsto procesowe w sprawach IP.

dobra osobiste nieuczciwa konkurencja ochrona danych osobowych patenty prawo autorskie prawo IT tajemnica przedsiębiorstwa własność przemysłowa wzory przemysłowe znaki towarowe

Obowiązkowe zastępstwo procesowe w sprawach IP (nowelizacja KPC)

8 lipca 2020
informacja publiczna

Od 1 lipca 2020 r. w postępowaniach z prawa własności intelektualnej obowiązkowe jest zastępstwo procesowe stron przez profesjonalnych pełnomocników – adwokatów, radców prawnych lub rzeczników patentowych. Obowiązkowe zastępstwo procesowe stało się zasadą, od której ustawodawca przewidział dwa wyjątki.

Pierwszy wyjątek uzależniony jest od wartości przedmiotu sporu. W sprawach, w których wartość przedmiotu sporu nie przekracza dwudziestu tysięcy złotych, strony mogą działać samodzielnie. Z uwagi na uzależnienie zwolnienia od wysokości wartości przedmiotu sporu, wskazany wyjątek nie może dotyczyć spraw niemajątkowych oraz spraw, w których następuje ustalenie opłaty tymczasowej z uwagi na niemożność ustalenia wartości przedmiotu sporu w chwili jej wszczęcia.

Drugi wyjątek uzależniony jest od okoliczności, w tym stopnia zawiłości sprawy. Jeśli powyższe nie uzasadnia obowiązkowego zastępstwa, sąd ma możliwość zwolnienia strony z reprezentacji przez profesjonalnego pełnomocnika. Takie zwolnienie jest możliwe w każdym stanie sprawy, zarówno na wniosek strony, jak i z urzędu.

Wprowadzenie obowiązkowego zastępstwa procesowego w postępowaniach z prawa własności intelektualnej ma przyczynić się do szybkości postępowania – tak w zakresie lepszej koncentracji materiału dowodowego, jak również w zakresie wskazywania podstawy prawnej dla zgłaszanych żądań.


Zachęcamy również do zapoznania się z naszymi wcześniejszym wpisami dotyczącymi nowelizacji KPC wprowadzającej „postępowania w sprawach własności intelektualnej”: „Sprawy z zakresu prawa własności intelektualnej”, „Powołanie wyspecjalizowanych sądów”

dobra osobiste nieuczciwa konkurencja patenty prawo autorskie prawo IT prawo konkurencji własność przemysłowa wzory przemysłowe znaki towarowe

Powołanie wyspecjalizowanych sądów (nowelizacja KPC)

1 lipca 2020

W dniu dzisiejszym, tj. 1 lipca 2020 r., wchodzą w życie przepisy nowelizujące KPC, wprowadzające przepisy o postępowaniu z zakresu własności intelektualnej.

W ostatnim wpisie przybliżyliśmy Państwu definicję „sprawy własności intelektualnej” oraz objaśniliśmy czym zajmować się będą nowe sądy własności intelektualnej. Kontynuując wątek nowelizacji, dziś przedstawiamy aktualne informacje o tym w jakich lokalizacjach i w jakim celu powstają nowe sądy.

Do rozpoznawania spraw własności intelektualnej zostały powołane wyspecjalizowane sądy, utworzone przy sądach okręgowych. Zgodnie z projektem rozporządzenia opublikowanym przez Ministerstwo Sprawiedliwości, w dniu 26.05.2020 r.[1], sądy własności intelektualnej miały zostać wyodrębnione w czterech Sądach Okręgowych: w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu i Lublinie. Ostatecznie rozporządzeniem opublikowanym 30.06.2020 r. zdecydowano o powołaniu pięciu sądów w Sądach Okręgowych w Gdańsku, Katowicach, Lublinie, Poznaniu i Warszawie.[2]

Te same wyspecjalizowane sądy własności intelektualnej rozpatrywać będą sprawy dotyczące unijnych znaków towarowych i wspólnotowych wzorów przemysłowych, które do tej pory należały do wyłącznej  właściwości Sądu Okręgowego w Warszawie XXII Wydziału Sądu Unijnych Znaków Towarowych i Wzorów Wspólnotowych.[3]

Sądami Apelacyjnymi właściwymi do rozpoznawania spraw własności intelektualnej będą Sąd Apelacyjny w Warszawie oraz Sąd Apelacyjny w Poznaniu.[4]

Szczególną rolę ma pełnić natomiast Sąd Okręgowy w Warszawie, który ma być tzw. sądem „technicznym”. Sąd ten będzie wyłącznie właściwy w sprawach własności intelektualnej dotyczących  programów komputerowych, wynalazków, wzorów użytkowych, topografii układów scalonych, odmian roślin oraz tajemnic przedsiębiorstwa o charakterze technicznym. Sprawy te są z reguły bardziej skomplikowane i sprawiają trudności orzecznicze, co przekłada się na spowolnienie procesów. Kumulacja trudnych, technicznych spraw, w ramach jednego sądu, ma usprawnić postępowanie i skrócić czas rozpoznawania spraw. W perspektywie ma wytworzyć się centralny ośrodek o wysokiej specjalizacji.

Celem utworzenia wyspecjalizowanych sądów własności intelektualnej jest stworzenie sędziom, w ramach istniejących struktur sądowych, możliwości specjalizacji w zakresie własności intelektualnej oraz utworzenie wyspecjalizowanych jednostek w sądach okręgowych i apelacyjnych.


[1] Projekt rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawę wyznaczenia sądów okręgowych właściwych do rozpoznawania spraw z zakresu ochrony unijnych znaków towarowych i wzorów wspólnotowych (https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12334157/katalog/12689835#12689835)

[2] Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 29 czerwca 2020 r. w sprawie przekazania niektórym sądom okręgowym rozpoznawania spraw własności intelektualnej z właściwości innych sądów okręgowych (http://dziennikustaw.gov.pl/D2020000115201.pdf)

[3] Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 29 czerwca 2020 r. w sprawie wyznaczenia sądów okręgowych właściwych do rozpoznania spraw z zakresu ochrony unijnych znaków towarowych i wzorów wspólnotowych (http://dziennikustaw.gov.pl/D2020000115001.pdf)

[4] Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 29 czerwca 2020 r. w sprawie przekazania niektórym sądom apelacyjnym rozpoznawania spraw własności intelektualnej z właściwości lub części obszarów właściwości innych sądów apelacyjnych  (http://dziennikustaw.gov.pl/D2020000115101.pdf)