Browsing Tag

zgoda

ochrona danych osobowych

Pierwsze kary za naruszenie RODO

14 lutego 2019
RODO

Liczba skarg na naruszenie przepisów RODO kierowana do krajowych organów nadzorczych stale wzrasta. Część z nich stała się już podstawą do nałożenia kar finansowych w państwach europejskich. Warto więc zastanowić się nad tym, czy kwestią czasu nie pozostaje nałożenie pierwszych takich kar w Polsce.

Kary przewidziane przez RODO

Ogólne rozporządzenie o ochronie danych osobowych (dalej jako: „RODO”), przyznaje krajowym organom nadzorczym, monitorującym przestrzeganie RODO, szereg uprawnień[1]. Wśród nich znajdują się uprawnienia naprawcze, jak chociażby czasowe lub całkowite ograniczenie przetwarzania, czy czasowy lub całkowity zakaz przetwarzania danych osobowych.

Ponadto RODO przyznaje organom nadzorczym uprawnienie do stosowania, zamiast lub oprócz środków naprawczych, administracyjnej kary pieniężnej. Oznacza to możliwość łączenia środków stosowanych w przypadku naruszenia przepisów RODO. Może to rodzić szczególne dolegliwości po stronie podmiotów, które naruszenia się dopuściły.

Organy nadzorcze zobowiązane są zadbać o to, by nakładane na przedsiębiorców administracyjne kary pieniężne były w każdym przypadku skuteczne, proporcjonalne i odstraszające (skutek prewencyjny). Kara ma negatywnie oddziaływać na podmiot, który się dopuścił się naruszenia RODO, a ponadto zapobiegać takim naruszeniom w przyszłości.

Podejmując decyzję o nałożeniu administracyjnej kary pieniężnej oraz ustalając jej wysokość, organy nadzorcze obowiązane są do zwrócenia należytej uwagi na wiele okoliczności, takich jak charakter, waga i okres trwania naruszenia, umyślny charakter naruszenia czy kategoria danych osobowych, których naruszenie dotyczyło.

RODO przewiduje, w zależności od rodzaju naruszenia, kary pieniężne w wysokości do 10 000 000 euro w sprawach mniejszej wagi lub kary w wysokości do 20 000 000 euro przy poważniejszych naruszeniach. W przypadku przedsiębiorstwa, gdzie wysokość kary również zależy od wagi naruszenia, kary oscylują w wysokości 2% lub 4% całkowitego, rocznego światowego obrotu przedsiębiorstwa z poprzedniego roku obrotowego, chyba, że kara ustalona kwotowo jest wyższa wtedy ona znajduje zastosowanie.

Pierwsze nałożone kary

Po ośmiu miesiącach od wejścia w życie RODO pojawiły się pierwsze decyzje, nakładające na nierzetelnych przedsiębiorców ww. kary. Jedna z nich dotyczyła portugalskiego szpitala Barreiro-Montijo. Tamtejszy organ nadzorczy Comissão Nacional de Proteção de Dados (w skrócie CNPD) nałożył na szpital karę w wysokości 400 000 euro. Zgodnie z ustaleniami portugalskiego organu nadzorczego, dostęp do kont pacjentów, zawierających ich dane kliniczne, miało 985 aktywnych kont. Jest to o tyle ciekawe, że w szpitalu pracowało jedynie 296 lekarzy. Byli pracownicy szpitala nie zostali bowiem pozbawieni dostępu do kont.

Najwyższa kara za naruszenie RODO

Obecnie najwyższa kara nałożona na podstawie RODO wyniosła 50 000 000 euro. Dnia 21.01.2019 r. Francuska Komisja ds. Informatyki i Wolności (dalej jako: „CNIL”)[2] nałożyła karę na znanego giganta technologicznego – Google LLC. Bodźcem do nałożenia kary były dwie skargi grupowe skierowane do CNIL przez organizacje non-profit None Of Your Business (NOYB) oraz La Quadrature du Net (LQDN). Google zarzucono m.in. nierzetelne wypełnienie obowiązku informacyjnego. Zgodnie z nim informacje dotyczące przetwarzania mają być ujęte w sposób jasny, zwięzły i zrozumiały, umożliwiający użytkownikom zrozumienie w pełni zakresu przeprowadzanych operacji przetwarzania danych, z uwzględnieniem celów przetwarzania, podstaw i sposobów przetwarzania.

Google nie realizowało tego obowiązku głównie przez nadmierne rozproszenie informacji na temat przetwarzania danych osobowych w wielu dokumentach, polegające na przekierowywaniu użytkowników z każdym kolejnym kliknięciem do innego dokumentu. Najważniejszym zarzutem było jednak to, że Google nie zbierało ważnych zgód użytkowników na przetwarzanie ich danych osobowych, w szczególności związanych z procesem personalizacji reklam.

W ocenie CNIL, zgody pozyskiwane przez Google nie spełniały wymogu „konkretności” i „jednoznaczności”. Ich treść nie wskazywała precyzyjnie dla jakich celów są zbierane. Użytkownik nie mógł więc w sposób w pełni świadomy potwierdzić woli przetwarzania jego danych osobowych w konkretnym zakresie i celach.

Stosowanie kar w Polsce…

Dotychczas prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nie nałożył żadnej kary finansowej za naruszenie RODO. Brak kar nie jest jednak jednoznaczny z brakiem zawiadomień o naruszeniach. Jest wręcz przeciwnie – zawiadomienia takie są składane. Ich skala zaś rośnie nie tylko w Polsce, ale i w innych państwach członkowskich. Kary są więc prawdopodobnie nieuniknione i pozostają jedynie kwestią czasu. Wynika to głównie z pośpiechu w jakim przedsiębiorstwa wdrażały postanowienia RODO.

Warto podkreślić, że, państwa członkowskie mają możliwość wprowadzania dodatkowych sankcji za naruszenia RODO. Możliwe są zatem sytuacje, w których wobec podmiotu naruszającego zostanie orzeczona łącznie wysoka kara pieniężna i środek naprawczy np. w postaci czasowego zakazu przetwarzania danych, albo wysoka kara pieniężna i inna sankcja przewidziana w ustawodawstwie państwa członkowskiego. W przypadku takiej kumulacji sankcji powstaje niebezpieczeństwo paraliżu działalności przedsiębiorstwa, w tym utraty płynności finansowej, co może spowodować nawet konieczność ogłoszenia upadłości przedsiębiorstwa.

 

[1] W Polsce Prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

[2] CNIL to francuski, krajowy organ ochrony danych osobowych.

prawa autorskie

Wizerunek piłkarza reprezentacji i zasady jego ochrony

11 października 2018
wizerunek

Wizerunek osób znanych i popularnych jest często wykorzystywany w kampaniach reklamowych renomowanych firm. Jako należący do kategorii dóbr osobistych, wizerunek podlega ochronie prawnej na mocy ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych („PrAut”). Co do zasady, posłużenie się cudzym wizerunkiem za zgodą udostępniających go osób nie stanowi naruszenia prawa. Natomiast brak takiej zgody może prowadzić do określonych, negatywnych konsekwencji prawnych. Czy te ogólne regulacje zawsze będą miały zastosowanie wobec wizerunku osoby znanej?

Odpowiedź winna brzmieć: to zależy. Przykładowo ustawą w sposób szczególny kontestującą prawo do rozporządzenia wizerunkiem kadrowicza polskiej reprezentacji narodowej jest ustawa o sporcie z dnia 25 czerwca 2010 r. Jednakże przywołana regulacja, na mocy której związek sportowy zaczyna rozporządzać oraz komercjalizować prawem wizerunku sportowca w stroju z koszulką narodową, nastręcza wielu problemów… i to nie tylko w Polsce, ale też za granicą.

Spór o wizerunek duńskich piłkarzy

Kiedy na początku września rodzinni kibice piłki nożnej mogli spokojnie śledzić przygotowania polskiej kadry do pierwszego meczu rozgrywanego w ramach nowej formuły Ligi Narodów przeciwko reprezentacji Włoch, na półwyspie Jutlandzkim przeżywano prawdziwą huśtawkę nastrojów. Doszło bowiem do niecodziennej sytuacji. Piłkarze reprezentacji Danii zastrajkowali i nie przyjechali na zgrupowanie drużyny narodowej przed meczami: towarzyskim ze Słowacją oraz – rozgrywanym również w ramach Ligi Narodów – z Walią.

Przedmiotem sporu okazały się prawa do wizerunku sportowców, a przede wszystkim płynące z rozporządzania tymi prawami zyski dla federacji. Duński Związek Piłkarski („DBU”) nie chciał, żeby piłkarze podpisywali umowy z firmami, które są konkurencją dla sponsorów ich federacji. W zamian za rezygnację z tej praktyki, duńscy piłkarze oczekiwali podziału zysków z umów z tymi sponsorami, którzy wykorzystując image graczy w narodowych trykotach, płacili wyłącznie DBU. Doszło do konfliktu. Mimo ofert porozumienia, któraś ze stron zawsze je odrzucała, a czas do meczu z Walią płynął nieubłaganie.

Dodatkowego dramatyzmu sytuacji dodawał fakt, iż Unia Europejskich Związków Piłkarskich („UEFA”) zagroziła DBU, że jeśli mecz z Walią rzeczywiście się nie odbędzie, to w ramach kary wykluczą Danię z eliminacji do EURO 2020. Finalnie, mimo że pierwszy mecz towarzyski został rozegrany przez reprezentację amatorów, to mecz z Walią, po ustaleniu warunków tymczasowego porozumienia między piłkarzami a federacją, Dania rozegrała już w podstawowym zestawieniu.

Wizerunek sportowca Polsce

Kampanie marketingowe związane ze znaną osobą – tzw. personal merchandising – są powszechnie wykorzystywane również w Polsce. Czy istnieje więc hipotetyczna szansa, że Robert Lewandowski lub inny podopieczny kadry Jerzego Brzęczka nagle zastrajkuje ze względu na wykorzystywanie jego wizerunku przez krajowy związek?

W tym aspekcie warto przytoczyć wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16.12.2009 roku  (sygn. I CSK 160/09), rozstrzygający konflikt wynikający z norm prawa autorskiego oraz ustawy o sporcie. Sprawa dotyczyła Macieja Żurawskiego, jednego z najlepszych polskich piłkarzy ubiegłej dekady, toczącego batalię prawną z Telekomunikacją Polską S.A. („TP„), ówczesnym sponsorem kadry. TP w trakcie zgrupowania reprezentacji przed mundialem w 2006 r. zorganizowała sesję zdjęciową z udziałem zawodników powołanych do narodowej reprezentacji. Wykonane zdjęcia zostały następnie wykorzystane przez TP w kampanii reklamowej. Żaden z zawodników nie wyraził zgody wymaganej przez art. 81 ust. 1 PrAut. Powstał spór, w którym SN orzekł w następujący sposób:

Dalej idące jest uprawnienie związku sportowego wynikające z unormowania zawartego w art. 31 ust. 1 ustawy o sporcie kwalifikowanym (dziś art. 14 ustawy o sporcie). Ze spełnieniem hipotezy tego przepisu, tj. z zakwalifikowaniem zawodnika do kadry narodowej, ustawodawca powiązał powstanie na rzecz polskiego związku sportowego prawa do wykorzystania wizerunku kadrowicza w stroju reprezentacji kraju. Treścią tego prawa jest więc możliwość samodzielnego wykorzystywania przez polski związek sportowy wizerunku zawodnika w stroju reprezentanta do własnych celów gospodarczych. Korelatem tego uprawnienia jest obowiązek znoszenia przez kadrowicza sytuacji, w której jego wizerunek w stroju reprezentanta kraju może być przedmiotem wykorzystania przez jego federację sportową na zasadach wyłączności”.

Udostępnienie wizerunku w rozumieniu ustawy o sporcie jest więc czymś więcej niż wyrażeniem zgody w rozumieniu art. 81 ust. 1 PrAut. SN utożsamił wolę zawodnika przynależności do reprezentacji z jego zgodą na wykorzystanie wizerunku w granicach określonych w dawnym art. 33 ust. 1 ustawy o sporcie (obecnie art. 14 ustawy o sporcie). Z wykładni językowej tego przepisu wynika, że zawodnik udostępnia na zasadach wyłączności polskiemu związkowi sportowemu swój wizerunek w stroju reprezentacji kraju, przy czym zakres jego wykorzystania ustawodawca pozostawił do określenia związkowi sportowemu w wewnętrznych aktach organizacyjnych. Oznacza to, że zawodnik nie może bez zgody polskiego związku sportowego upoważniać osób trzecich do wykorzystywania jego wizerunku w stroju reprezentacyjnym.

Komentarz

Należy zaznaczyć, że kwestia rozpowszechniania lub wykorzystania wizerunku piłkarza przez klub sportowy (nie reprezentację narodową) stanowi przedmiot odrębnych regulacji i ustaleń między stronami. Najczęściej będą one określone umownie, przy zachowaniu ogólnych zasad rozporządzania cudzym wizerunkiem, o których mowa w art. 81 ust. PrAut.

Trzeba pamiętać więc, że zgoda z art. 81 ust. 1 PrAut nie dotyczy samego abstrakcyjnego rozpowszechniania wizerunku, lecz odnosi się do znanych udzielającemu zgody konkretnych warunków rozpowszechniania wizerunku. Chodzi tu więc nie tylko o osoby rozpowszechniające, lecz także o okoliczności dotyczące konkretnej publikacji. Osoba udzielająca zezwolenia musi mieć pełną świadomość nie tylko formy przedstawienia jej wizerunku ale także, w zgodzie z wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 7 maja 2014 r., I ACa 1686/13: „czasu, miejsca publikacji, zestawienia z innymi wizerunkami, jak również towarzyszącego komentarza”. Wobec tego w ewentualnej umowie z piłkarzem, klub winien w sposób kompleksowy podać okoliczności, w których wizerunek sportowca będzie rozpowszechniany.

prawa autorskie

Dalsze udostępnianie utworu w Internecie może wymagać zgody jego twórcy

5 września 2018
udostępnianie

Stan faktyczny

Dirk Renckhoff jest niemieckim fotografem. Jedno z autorskich zdjęć tego twórcy, za jego zgodą, zostało opublikowane na portalu internetowym poświęconym podróżom. Udostępniona fotografia nie została jednak zabezpieczona przez właścicieli serwisu mechanizmami, które uniemożliwiałyby osobom trzecim jej kopiowanie bądź pobieranie.

W 2009 roku jedna z uczennic niemieckiej szkoły ponadpodstawowej w Waltrop zamieściła w przygotowanym przez siebie referacie sporną fotografię Dirk Renckhoffa, którą opatrzyła odnośnikiem odsyłającym do ww. portalu podróżniczego. Referat ten wraz z ilustrującym go zdjęciem został następnie opublikowany na stronie internetowej placówki szkolnej w Waltrop.

Działaniu temu sprzeciwił się autor fotografii, podnosząc iż stanowi ono naruszenie jego praw autorskich do utworu. Jak twierdził Dirk Renckhoff, wyłącznie portal podróżniczy został przez niego upoważniony do używania spornego zdjęcia. Wobec tego autor wniósł do sądu pozew. W ramach niego żądał wydania zakazu zwielokrotniania spornej fotografii i zapłaty przez szkołę odszkodowania w wysokości 400 euro.

Postępowanie przed sądami krajowymi

Żądania Dirka Renckhoffa zostały w części uwzględnione przez sąd I instancji. Szkole nakazano bowiem usunięcie spornej fotografii ze strony internetowej oraz zapłatę na rzecz powoda kwoty 300 euro tytułem odszkodowania. Ostatecznie, na skutek rewizji wniesionej przez obie strony od ww. wyroku, sprawa trafiła do niemieckiego Sądu Najwyższego (niem. Bundesgerichtshof). Sąd ten powziął wątpliwości co do bezprawności działania szkoły i naruszenia przez nią praw autorskich twórcy do spornej fotografii.

Zgodnie bowiem z art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu europejskiego i Rady z dnia 22.05.2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym („dyrektywa 2001/29/WE”), państwa członkowskie powinny zapewnić autorom wyłączne prawo do zezwalania lub zabraniania na jakiekolwiek publiczne udostępnianie ich utworów, drogą przewodową lub bezprzewodową, włączając podawanie do publicznej wiadomości ich utworów w taki sposób, że osoby postronne mają do nich dostęp w wybranym przez siebie miejscu i czasie.

Natomiast, jak wskazuje unijne orzecznictwo, naruszeniem art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29/WE będzie takie działanie, w ramach którego naruszyciel:

  • udostępni przedmiot praw autorskich w sposób dający „publiczności” dostęp do utworu niezależnie od tego, czy skorzystają one z tej możliwości[1], przy czym
  • pod pojęciem „publiczności” rozumie się niczym nieograniczony krąg potencjalnych odbiorców, których liczba powinna być znaczna[2], oraz
  • udostępni chroniony utwór za pomocą innego rodzaju technologii (przykładowo: naruszyciel umożliwi osobom trzecim nieograniczony dostęp do muzyki, która do tej pory była publicznie transmitowana wyłącznie w radiu) bądź wśród nowej publiczności.

Szczególne wątpliwości Sądu Najwyższego dotyczyły wykładni przesłanki „udostępnienia utworu wśród nowej publiczności” w kontekście zaistniałego stanu faktycznego. Wobec tego ww. sąd wystąpił do TSUE z następującym pytaniem prejudycjalnym:

Czy zamieszczenie we własnej publicznie dostępnej witrynie internetowej utworu swobodnie dostępnego za zgodą podmiotu praw autorskich dla wszystkich użytkowników Internetu w obcej witrynie internetowej stanowi podawanie do publicznej wiadomości w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29, jeżeli utwór zostaje najpierw skopiowany na serwer, a stamtąd przekazany do własnej witryny internetowej?”.

Wyrok TSUE

Powyższe pytanie prejudycjalne TSUE rozstrzygnął twierdząco, wskazując że przesłanką „publicznego udostępniania” powinny być objęte również sytuacje zamieszczenia na stronie internetowej fotografii, która była wcześniej opublikowana za zgodą autora na innej witrynie, także w przypadku braku ograniczeń uniemożliwiających pobranie tej fotografii przez osoby trzecie.

Odmienna interpretacja prowadziłaby – zdaniem TSUE – do wyzbycia twórców z ich praw przyznanych w drodze art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29/WE. Udostępnienie utworów na stronie innej niż te, wobec których autor pierwotnie wyraził zgodę, mogłoby prowadzić do utraty przez niego kontroli nad dystrybucją „dzieł” w przestrzeni publicznej.

Jak bowiem zauważa Trybunał:

  • każdy twórca ma prawo odwołania uprzednio wyrażonej zgody na udostępnienie jego utworów w ramach strony internetowej. W sytuacji zaś dalszego rozpowszechnienia utworu na witrynach nieobjętych zgodą twórcy, wycofanie tego rodzaju zgody oraz dążenie do usunięcia fotografii z przestrzeni publicznej często byłoby nieskuteczne – tego rodzaju utwór nadal byłby powszechnie dostępny w ramach witryn internetowych, na których dokonano jego rozpowszechnienia bez wiedzy autora;
  • w świadomości twórcy „publicznością”, o której mowa w art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/09/WE w chwili wyrażenia zgody na udostępnienie jego utworu, był jedynie zwyczajowy krąg odbiorców strony internetowej, na której utwór ten miał być pierwotnie opublikowany. Każde kolejne udostępnienia utworu na stronach internetowych nieobjętych zgodą twórcy dotyczą „nowej publiczności”, której swoją świadomością ów twórca nie obejmował.

Komentarz

Wyrok TSUE należy oceniać pozytywnie, jako wzmacniający uprawnienia twórcy w zakresie sprawowania kontroli nad dystrybuowanymi przez niego utworami. Trzeba jednak pamiętać, że omawiane orzeczenie dotyczy konkretnego rodzaju kwalifikacji faktycznej. W niniejszej sprawie szkoła udostępniła sporną fotografię na łamach strony internetowej, pobierając ją najpierw z ww. portalu podróżniczego, a następnie wgrywając na własny serwer. W tym przypadku nie może więc być mowy o udostępnianiu przedmiotów praw autorskich za pomocą tzw. „hiperłączy” – tj. specjalnych odnośników odsyłających, których byt ustaje wraz z usunięciem utworu ze strony źródłowej (co do zasady tego rodzaju aktywność TSUE uznaje za nienaruszającą praw autorskich twórcy – vide: wyrok TSUE z dnia 13.02.2014 r., Svensson i in., C-466/12).

Natomiast podjęcie decyzji przez uprawnionego – Dirka Renckhoff ‚a – o usunięciu fotografii z ww. strony podróżniczej do takiego skutku by nie doprowadziło. Sporne zdjęcie nadal funkcjonowałoby w ramach przestrzeni wirtualnej, mianowicie na stronie internetowej szkoły. Aprobowanie zaś takiego stanu faktycznego prowadziłoby do daleko idącego ograniczenia uprawnień autora do jego utworu.

Przypisy:

[1] Wyrok TSUE z dnia 13.02.2014 r., Svensson i in., C‑466/12, EU:C:2014:76, pkt 19; Wyrok TSUE z dnia 14.06.2017 r., Stichting Brein, C‑610/15, EU:C:2017:456, pkt 31.

[2] Wyrok TSUE z dnia 13.02.2014 r., Svensson i in., C‑466/12, EU:C:2014:76, pkt 21; Wyrok TSUE z dnia 14.06.2017 r., Stichting Brein, C‑610/15, EU:C:2017:456, pkt 27.