Browsing Tag

wyrok

dobra osobiste ochrona danych osobowych

Czy Google odpowie za „gangstera” i swój algorytm?

10 stycznia 2019
google

W dniu 13.12.2018 r. Sąd Najwyższy wydał wyrok w głośnej sprawie przeciwko Google (I CSK 690/17). Sąd Najwyższy rozstrzygnął, że pojawienie się w wynikach wyszukiwarki określonych słów, m.in. „gangster”, po wpisaniu nazwiska w okienko wyszukiwania, nie przesądza o odpowiedzialności Google za bezprawne przetwarzanie danych osobowych. Może jednak dojść do naruszenia dóbr osobistych. Wobec tego Sąd Najwyższy przekazał sprawę Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania.

Stan faktyczny

Powód – Arkadiusz L. – wystąpił z pozwem o ochronę jego dóbr osobistych przeciwko wyszukiwarce Google. Żądał m.in. usunięcia linku kierującego internautów do artykułu sprzed kilkunastu lat, z archiwum tygodnika „Polityka„, pt. „Bardzo biedny gangster”. Pod linkiem zamieszczony był też tzw. „snippet” (krótki opis pojawiający się pod wynikiem wyszukiwania).

Rzeczone przekierowanie wyświetlało się w wynikach wyszukiwania, po wpisaniu imienia i nazwiska powoda. W samej zaś treści artykułu rzeczywiście pojawiały się dane osobowe powoda. Jednakże z pełnej treści artykułu (dostępnej po opłacie) wynika, że to nie powód był tytułowym „gangsterem”. Powód bowiem doprowadził do skazania przestępcy – tytułowego „gangstera”. Stąd zdaniem powoda taka sytuacja narusza jego dobra osobiste – cześć i wiarygodność zawodową.

Operator wyszukiwarki wskazywał, że wyświetlenie się określonych haseł w wynikach wyszukiwania wynika z automatycznego tworzenia linków i natury wyszukiwarki – nie jest możliwe przewidzenie, co pojawi się po wpisaniu w okno wyszukiwarki określonych słów. W odpowiedzi na przedsądowe wezwania powoda pozwany wskazywał, iż za treść snippetu odpowiada za administrator strony, do której kieruje wynik wyszukiwania.

W toku procesu powód skontaktował się z administratorem strony, zawierającej sporny artykuł i doprowadził do usunięcia snippetu.

Wyroki Sądu I i II instancji

Sąd I i II instancji zupełnie inaczej oceniły kwestię naruszenia dóbr osobistych powoda. Sąd Okręgowy (I instancji) oddalił powództwo w całości. Zwrócił uwagę, że za kształt snippetów, linków, opisów odpowiada administrator strony, nie Google. Jak wskazał: „wyniki wyszukiwania oraz snippety nie zawierają zatem jakichkolwiek twierdzeń pochodzących od operatora wyszukiwarki„. Sąd uznał, że umożliwienie Google ingerencji w tę treść spowodowałoby, że operator będzie „cenzorem internetu”. Sąd Okręgowy stwierdził, że jedyny związek pomiędzy artykułem a powodem jest taki, że sporny artykuł odnosił się w pewnej kwestii do powoda. Jednak nie znajdowało uzasadnienia stwierdzenie, że to powód miałby być tytułowym gangsterem, szczególnie w sytuacji, w której snippet został usunięty.

Na skutek apelacji powoda sprawa była rozpatrywana przez Sąd Apelacyjny. Sąd II instancji zmienił zaskarżony wyrok, zobowiązując Google do zaprzestania prezentowania w wyszukiwarce internetowej linku odsyłającego do spornego artykułu, po wpisaniu wyrazów „bardzo biedny gangster”. Sąd Apelacyjny podkreślił, że usunięcie snippetu nie spowodowało zaprzestania naruszenia dóbr osobistych powoda. Uznał, że w dalszym ciągu sporny artykuł wyświetla się w wynikach wyszukiwarki po wpisaniu określonych słów. Internautom nasuwa zaś skojarzenie, że to powód jest „bardzo biednym gangsterem”. Sąd Apelacyjny wskazał:

Ograniczony czas spędzany na wyszukiwaniu, „efekt pierwszego wrażenia”, mechanizm niepogłębionej racjonalnej oceny i typowe dla odbiorców wszystkich współczesnych mediów wyciąganie pochopnych wniosków na podstawie niezweryfikowanych przesłanek, skłania raczej do uznania, że przeciętny odbiorca (podobnie zresztą jak mechanizm wyszukiwarki) skojarzy wyszukiwaną frazę z tytułem będącym treścią linku.

Sąd odniósł się przy tym do tego, że sama publikacja artykułu z danymi powoda nie narusza jego dóbr osobistych. Natomiast powód ma prawo żądania usunięcia artykułu ze swoimi danymi osobowymi z listy wyników wyszukiwarki internetowej przez Google, które je przetwarza. Sąd II instancji uznał więc, że pozwany powinien był zgodnie z art. 32 ust. 2 UODO usunąć link do artykułu z listy wyników wyszukiwania wyświetlającego się po wpisaniu spornych słów kluczy.

Wyrok Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Nie podzielił stanowiska Sądu Apelacyjnego co do bezprawności działania Google jako podmiotu, który nie wykonał obowiązków z UODO. Zaznaczył jednak, że w sprawie mogło dojść do naruszenia czci powoda, co powinno zostać ponownie zbadane.

Komentarz autora

Aby móc żądać roszczeń z tytułu naruszenia dóbr osobistych musi przede wszystkim dojść do naruszenia określonego dobra osobistego. Ponadto naruszenie to musi być bezprawne (art. 24 KC). Pierwszym krokiem do dochodzenia roszczeń jest zaś ustalenie osoby naruszyciela. Sąd I instancji nie miał wątpliwości, że Google nie jest odpowiedzialne za naruszenie dóbr osobistych powoda. Natomiast Sąd Apelacyjny był przekonany, że jest inaczej. Upatrywał on jednak bezprawności działania pozwanego w tym, że Google nie wykonało swoich obowiązków z UODO. Sąd Najwyższy słusznie odrzucił tą koncepcję, stwierdzając, że w sprawie nie chodziło o korzystanie z danych osobowych powoda.

Wydaje się jednak, że w sprawie nie doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda przez Google. Pozwany – jak wskazywał Sąd Okręgowy – nie miał bowiem wpływu na kształt wyników wyszukiwania. Jakie bowiem działanie pozwanego było w tej sytuacji bezprawne? W tym zakresie podzielam wyrok Sądu Okręgowego. Uważam, że absurdalne byłoby przypisywanie Google odpowiedzialności za działanie algorytmu, który automatycznie generuje wyniki wyszukiwania i nie jest możliwe przewidzenie, co pojawi się po wpisaniu w okno wyszukiwania określonych wyrazów. Aktualnie po wpisaniu w wyszukiwarkę zbioru słów „bardzo biedny gangster” w wynikach wyszukiwania nie wyświetlają się dane powoda – zatem tego opisu, nawet przeciętny użytkownik internetu, nie będzie kojarzył z powodem. Inną kwestią jest natomiast sama treść spornego artykułu – jednak, tu też nie można dopatrzeć się jakichkolwiek naruszeń dóbr osobistych powoda – jak wskazywały sądy rozpatrujące sprawę. Lektura całego artykułu nie pozostawia wątpliwości, że powód z pewnością nie był tytułowym gangsterem, a bohaterem.

nieuczciwa konkurencja znaki towarowe

Kolorystyka stacji paliwowych PKN Orlen pod ochroną

7 stycznia 2019
orlen

Kolorystyka oraz sposób rozmieszczenia poszczególnych elementów stacji paliw PKN Orlen jest chroniony jako krajowy oraz unijny znak towarowy, m.in. dla usług w zakresie obsługi pojazdów.

orlen

Stacje paliwowe od wielu lat funkcjonują w takiej wizualizacji zarówno w Polsce, jak i w całej Europie. Ich cechą charakterystyczną jest wykorzystanie koloru czerwonego, szarego oraz białego na poszczególnych elementach stacji paliw (pawilon, wiata, elementy orientacji przestrzennej, pylony cenowe, dystrybutory paliw).

Naruszenie znaków PKN Orlen

Zastosowanie charakterystycznej szaro-czerwonej kombinacji kolorystycznej na elementach zabudowy stacji (pawilon, wiata myjni, pylon cenowy) przez podmiot trzeci Sąd Okręgowy w Warszawie uznał za naruszenie praw ochronnych PKN Orlen do wskazanych wyżej znaków towarowych (sygn. akt: XXII GWzt 3/15). W konsekwencji sąd zakazał pozwanemu korzystania z kombinacji kolorów: czerwonego, szarego oraz białego dla oznaczania stacji paliw.

Ważne jest, że używane w związku z funkcjonowaniem konkurencyjnej stacji oznaczenie słowne, wskazujące wprost na właściciela stacji nie nawiązywało w żaden sposób do charakterystycznego i powszechnie znanego oznaczenia ORLEN, czy głowy orła.

Liczy się znajomość i rozpoznawalność

Sąd przyjął, że znaki pozycyjne charakteryzują się wysoką zdolnością odróżniającą. Została ona w głównej mierze wypracowana przez używanie znaków słownego (ORLEN) oraz graficznego (głowa orła) wraz z charakterystyczną kolorystyką, ale także przez konsekwentne ujednolicanie wyglądu stacji paliw. Charakterystyczna kolorystyka czerwono-szaro-biała jest zatem kojarzona przez klientów stacji paliw z PKN Orlen. Sąd oparł się w szczególności na wynikach badań opinii publicznej, które takie skojarzenia potwierdziły.

Użycie zaś odmiennego elementu słownego (TRANSOIL) na elementach stacji – zdaniem Sądu – nie usuwa ryzyka konfuzji. Klienci mogą uznać, że stacja paliw pozwanej spółki należy do sieci Orlen. Działania te mogą wpłynąć negatywnie na pozycję rynkową i postrzeganie PKN Orlen, który nie ma możliwości kontrolowania działalności stacji prowadzonej przez pozwaną.

Pasożytnicze wykorzystanie renomy

Niezależnie do tego takie działanie powinno być – zdaniem sądu – kwalifikowane jako pasożytnicze wykorzystanie cudzych nakładów pracy (inwestycji) przez naruszenie ustalonej pozycji rynkowej PKN Orlen (czyn nieuczciwej konkurencji).  Nastąpiło bowiem podszycie się pod firmę i renomę konkurencyjnego przedsiębiorstwa. Naśladowanie wyglądu stacji skutkuje przechwyceniem części klientów i możliwym ich przekonaniem o obniżeniu poziomu usług oraz jakości sprzedawanych towarów.

Co zaważyło?

Podstawą decyzji Sądu była – w moim przekonaniu – przede wszystkim renoma oraz pozycja rynkowa PKN Orlen, a także renoma jego głównych znaków: słownego oraz słowno-graficznego w postaci głowy orła. Używanie tych oznaczeń wraz z konkretną kolorystyką doprowadziło do tego, że kolorystyka sama w sobie również zaczęła być kojarzona przez relewantnych odbiorców właśnie z tym konkretnym przedsiębiorstwem. Istotna jest także konsekwencja w wyglądzie samych stacji paliw – niezależnie od miejsca wyglądają one tak samo, co utrwala skojarzenia tej kolorystyki ze stacjami paliw Orlen. Można zatem uznać, że użycie kolorystyki czerwono-szaro-białej w odniesieniu do stacji paliw jest objęte monopolem jednego przedsiębiorstwa. Słuszność rozstrzygnięcia Sądu Okręgowego został potwierdzona przez Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt I ACa 640/15).

patenty własność przemysłowa wzory przemysłowe znaki towarowe

Roszczenie informacyjne z art. 286 in. 1 ust. 1 pkt. 3 PWP niekonstytucyjne

7 grudnia 2018
roszczenie informacyjne

Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z 6.12.2018 r. (sygn. SK 19/16) orzekł niekonstytucyjność art. 2861 ust. 1 pkt. 3 ustawy z dnia 30.06.2000 r. Prawo własności przemysłowej (dalej: „PWP”). Zdaniem Trybunału, przepis ten narusza wolność prowadzenia działalności gospodarczej i zasadę proporcjonalności, o której mowa w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Czego dotyczył wyrok?

Na podstawie art. 2861 ust. 1 pkt. 3 PWP osobę dotknięta naruszeniem jej praw własności przemysłowej była uprawniona do wystąpienia z wnioskiem – w trakcie lub przed wytoczeniem powództwa – o tzw. zabezpieczenie roszczeń informacyjnych . Uwzględnienie takiego żądania powodowało nałożenie na „osobę inną niż naruszająca” zobowiązanie/nakaz do udzielenia informacji, które są niezbędne do dochodzenia roszczeń związanych z naruszeniem patentów lub znaków towarowych. Dane te miały dotyczyć pochodzenia i sieci dystrybucji towarów lub usług naruszających prawa własności przemysłowej uprawnionego. Roszczenie informacyjne mogło przy tym zostać nałożone przez sąd wyłącznie wtedy, jeżeli naruszenia tych praw było wysoce prawdopodobne oraz stwierdzono, że osoba obowiązana:

  1. posiadała towary naruszające patent, dodatkowe prawo ochronne, prawo ochronne lub prawo z rejestracji, lub
  2. korzystała z usług naruszających patent, dodatkowe prawo ochronne, prawo ochronne lub prawo z rejestracji, lub
  3. świadczyła usługi wykorzystywane w działaniach naruszających patent, dodatkowe prawo ochronne, prawo ochronne lub prawo z rejestracji, lub
  4. została wskazana jako uczestnicząca w produkcji, wytwarzaniu lub dystrybucji towarów lub świadczeniu usług naruszających patent, dodatkowe prawo ochronne, prawo ochronne lub prawo z rejestracji,

a powyższe działania miały na celu uzyskanie przez obowiązanego bezpośrednio lub pośrednio zysku lub innej korzyści ekonomicznej, przy czym nie obejmowało to działań konsumentów będących w dobrej wierze.

Powyższe informacje często służyły uprawnionemu do wykazania w ramach procesu cywilnego okoliczności faktycznych, które dowodziłyby, że naruszenie jego praw miało w rzeczywistości miejsce. Ponadto znacząco ułatwiały dochodzenie roszczeń pieniężnych, które wymagały dodatkowego udowodnienia rozmiaru bezprawnie uzyskanych korzyści przez osobę naruszyciela i chociażby rozmiaru poniesionej przez uprawnionego szkody. W praktyce wykazanie ww. okoliczności przysparza zasadniczych trudności.

Naruszenie zasad proporcjonalności i wolności prowadzenia działalności gospodarczej

Natomiast zdaniem Trybunału Konstytucyjnego (dalej: „TK„) przekazanie określonych, wskazanych w art. 2861 ust. 1 pkt. 3 PWP informacji handlowych dotyczących danego przedsiębiorstwa jako takie nie ma charakteru odwracalnego. Często bywało więc tak, że strona obowiązana wyjawiała (czasem nawet swojemu konkurentowi) szerokie spektrum informacji, które nie zawsze służyły zabezpieczeniu i ułatwieniu dochodzenia roszczeń w „głównym” postępowaniu sądowym. Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego zastosowane środki o takim natężeniu nie były konieczne dla ochrony innych konstytucyjnych wartości. Wobec takiej oceny TK uznał art. 2861 ust. 1 pkt. 3 PWP za sprzeczny z konstytucyjną zasadą proporcjonalności.

Ponadto w ocenie Trybunału, obowiązywanie art. 2861 ust. 1 pkt. 3 PWP jest nieproporcjonalne w stosunku do ochrony praw osób prowadzących działalność gospodarczą – zobowiązanych do udzielenia informacji. Stąd też – zdaniem TK – kwestionowany przepis naruszył także konstytucyjną zasadę wolności działalności gospodarczej (art. 22 Konstytucji), nie dając odpowiednich w tym zakresie gwarancji osobie obowiązanej. W obecnym kształcie art. 2861 ust. 1 pkt. 3 PWP nie chroni bowiem obowiązanego przed nadużyciami ze strony uprawnionego, który wchodzi w posiadanie tajemnicy handlowej (szeroko rozumianej, w tym tajemnicy przedsiębiorstwa w rozumieniu art. 11 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji).

Trzeba nadto zauważyć, że wyrok TK dotyczy wyłącznie roszczenia informacyjnego stosowanego wobec osób „innych niż naruszające”. Nadal więc istnieje możliwość wystąpienia z wnioskiem o zabezpieczenie roszczeń informacyjnych wobec „osoby naruszającej”, zgodnie z art. 2861 ust. 1 pkt. 2 PWP.

Po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego w Dzienniku Ustaw, niekonstytucyjny przepis utraci moc obowiązującą.

 

Przypisy:

1. Informacje o wyroku TK można znaleźć na stronie: http://trybunal.gov.pl/postepowanie-i-orzeczenia/wyroki/art/10402-naruszenie-praw-wlasnosci-przemyslowej/?fbclid=IwAR106loXEUfaVUV3VfgDib6bpVLTHlbNZ5b21UDB_NtG4u5BTt5TwzkTvzY

2. O roszczeniu informacyjnym na blogu pisaliśmy pod tym linkiem: http://pankowska.com.pl/roszczenie-informacyjne-czy-pomaga-w-dochodzeniu-roszczen-pienieznych-zwiazanych-z-naruszeniem/

 

dobra niematerialne podatki

Goodwill do opodatkowania

21 listopada 2018
goodwill

W wyroku z dnia 14.11.2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że goodwill, czyli dodatnia wartość firmy, która wchodzi w skład umowy sprzedaży całości przedsiębiorstwa, jako niematerialne aktywo, powinna podlegać opodatkowaniu od czynności cywilnoprawnych (PCC).

Stan faktyczny

Spółka M. Sp. z o.o. („dalej jako: „Spółka”) wystąpiła do Naczelnika Urzędu Celnego o stwierdzenie nadpłaty w podatku od czynności cywilnoprawnych, naliczonej przez notariusza przy umowie sprzedaży przedsiębiorstwa. Spółka podnosiła, że wartość firmy (goodwill) nie stanowi przedmiotu obrotu, wobec czego nie może być objęte PCC. Wobec tego Spółka wniosła o zwrot nadpłaconego podatku. Zdaniem Spółki, został on pobrany od wartości goodwill nienależnie na podstawie art. 7 ust. 1 pkt 1b ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych (dalej jako: „UPCC”).

Strona w piśmie do Naczelnika Urzędu Celnego wskazywała, że notariusz błędnie naliczył PCC od wartości firmy (goodwill) na podstawie art. 7 ust. 1 pkt 1b UPCC, zgodnie z którym:  Stawki podatku wynoszą od umowy sprzedaży: (…) innych praw majątkowych – 1%;(…)

Strona tłumaczyła, ze w przyjętej dla potrzeb transakcji sprzedaży przedsiębiorstwa uwzględniono wartość, która nie stanowi rzeczy czy prawa majątkowego. Spółka argumentowała, że goodwill nie może istnieć i być przedmiotem obrotu gospodarczego w oderwaniu od przedsiębiorstwa czy też jego zorganizowanej części. W związku z tym strona wskazywała, że goodwill nie było przedmiotem sprzedaży przedsiębiorstwa, co jest warunkiem koniecznym dla wywodzenia konsekwencji na gruncie UPCC.

Postępowanie przed organami podatkowymi

Naczelnik Urzędu Celnego wydał decyzję odmowną co do stwierdzenia nadpłaty przez Spółkę podatku, wskazując, że podstawę opodatkowania przy umowie sprzedaży stanowi wartość rynkowa rzeczy lub prawa majątkowego (art. 6 ust. 1 pkt 1 UPCC). Ponadto organ podkreślił, że „dodatnia wartość firmy (goodwill) występuje wówczas gdy nabywca przedsiębiorstwa jest skłonny zapłacić za nie więcej niż wartość rynkowa składników majątkowych wchodzących w jego skład. Ze specyfiki goodwill wynika, że na podstawie umowy sprzedaży staje się on wymierną wartością. (…) Jest więc prawem akcesoryjnym, które nabiera szczególnego znaczenia w momencie sprzedaży przedsiębiorstwa”. Organ podkreślił, że ujawniona w umowie sprzedaży wartość firmy (goodwill) jest prawem o charakterze majątkowym, które zostaje przeniesione na Spółkę wraz z przedsiębiorstwem. W związku z tym – jako prawo majątkowe – podlega opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych i nie ma podstaw do zwrotu tej części podatku, pobranej przez notariusza.

Jak wskazał Naczelnik Urzędu Skarbowego, podstawę do opodatkowania goodwill stanowi art. 6 ust. 1 pkt. 1 UPCC. Zgodnie z jego dyspozycją: Podstawę opodatkowania stanowi: (…) przy umowie sprzedaży – wartość rynkowa rzeczy lub prawa majątkowego.

Od decyzji Naczelnika Urzędu Celnego Spółka wniosła odwołanie. Dyrektor Izby Skarbowej utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję, podtrzymując argumentację przedstawioną przez organ niższej instancji. Dyrektor Izby Skarbowej podkreślił, że to określiły w umowie sprzedaży przedsiębiorstwa cenę za goodwill. Strony wskazały w niej ponadto, że jest ona równa wartości rynkowej i wynika z raportu wyceny przedsiębiorstwa sporządzonej przez biegłego rzeczoznawcę. Zatem argumenty Spółki o tym, że wartość goodwill powstaje z momentem nabycia przedsiębiorstwa są chybione. W związku z tym notariusz – jako płatnik – prawidłowo obliczył podatek od wartości firmy jako od prawa majątkowego.

Postępowanie sądowoadministracyjne

Sprawa na skutek skargi Spółki trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który przyznał rację organom podatkowym. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu (dalej jako: „WSA”) w wyroku z dnia 07.07.2016 r. (sygn. III SA/Po 352/16) wskazał, że choć w UPCC nie ma legalnej definicji pojęcia prawa majątkowego, to orzecznictwo sądów administracyjnych opowiedziało się już kilkukrotnie za przyjęciem goodwill do tej kategorii praw[1]. Podkreślono, że ze specyfiki wartości firmy (goodwill) wynika, iż na podstawie umowy sprzedaży staje się ona wymierną wartością. WSA, opierając się na ukształtowanej już linii orzeczniczej, stwierdził, że o zaliczeniu danego prawa do praw majątkowych w rozumieniu art. 1 ust. 1 pkt 1 lit. a) UPCC decydują dwie przesłanki: po pierwsze – czy dane prawo może być przedmiotem obrotu, a zatem czy jest zbywalne, po drugie zaś – czy posiada ono dającą się określić wartość majątkową”[2].

W związku z powyższym WSA uznał, że skoro strony uwzględniły w umowie sprzedaży przedsiębiorstwa również jego goodwill oraz ustaliły wartość tego prawa (uwzględniając je w cenie sprzedaży), to goodwill – jako prawo majątkowe – podlega opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych.

Naczelny Sąd Administracyjny (dalej jako: „NSA”) oddalił skargę kasacyjną Spółki. NSA potwierdził, że goodwill jest prawem majątkowym o charakterze akcesoryjnym. Goodwill ma więc wpływ na wartość sprzedawanego przedsiębiorstwa i stanowi część potencjału zarobkowego firmy. Dlatego też renoma przedsiębiorstwa stanowi wartość majątkową, podlegającą opodatkowaniu na gruncie UPCC.

Komentarz autora

Należy zgodzić się z zaprezentowanym stanowiskiem organów podatkowych oraz sądów administracyjnych. Wartość firmy (goodwill) jest – jako prawo majątkowe – składnikiem przedsiębiorstwa, a korzystanie z tego prawa posiada czynnik ekonomiczny. Dlatego też wartość firmy – jako składnik przedsiębiorstwa uwzględniany w bilansach i sprawozdaniach finansowych – powinien być uwzględniany przy określaniu wartości rzeczy i praw majątkowych stanowiących składniki przedsiębiorstwa. Tym samym przy umowie sprzedaży przedsiębiorstwa, goodwill powinien podlegać opodatkowaniu od czynności cywilnoprawnych.

Przypisy:

[1] M.in. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z dnia 25 października 2004 r. (sygn. akt III SA/Wa 2251/03) oraz Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu w wyroku z dnia 16 września 2015 r. (sygn. akt I SA/Wr 1192/15

[2] Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 20 czerwca 2006 r., sygn. akt II FSK 839/05.

prawa autorskie

Dostęp do łącza należy kontrolować

14 listopada 2018
peer-to-peer

Wskazanie członka rodziny, mającego dostęp do łącza internetowego, nie może zwalniać z odpowiedzialności za udostępnienie za pośrednictwem tego łącza pliku w drodze peer-to-peer – wynika z wyroku TSUE z dnia 18.10.2018 r. w sprawie C‑149/17 Bastei Lübbe GmbH & Co. KG przeciwko Michaelowi Strotzerowi.

Czym jest peer-to-peer (p2p)?

W dzisiejszych czasach nielegalne udostępnianie utworów w internecie jest powszechnym sposobem naruszenia praw autorskich. Do naruszenia dochodzi m.in. poprzez udostępnianie utworów na giełdzie wymiany plików peer-to-peer (p2p). Czym jednak w praktyce jest peer-to-peer? Sformułowanie to można tłumaczyć jako „równy” czy „równorzędny”. System p2p działa natomiast w ten sposób, że urządzenie użytkownika jednocześnie pobiera dane i je wysyła. Innymi słowy, kiedy internauta ściąga z sieci pliki za pomocą p2p, wysyła je również do innych osób.

Jak zidentyfikować sprawcę takiego bezprawnego udostępnienia? Internet umożliwia nam przecież podejmowanie działań w sposób pełni anonimowy. W tym zakresie pomocnym narzędziem okazuje się być adres IP, przypisywany indywidualnie odbiorcy usług dostępu do Internetu. Jednakże przypisanie adresu IP dla bezprawnych działań podejmowanych w sieci nie musi zawsze oznaczać, że właściciel łącza jest jednocześnie naruszycielem. Istnieje jednak takie domniemanie faktyczne, o ile posiadacz adresu nie wykaże braku swojej odpowiedzialności.

Postępowanie przed sądem krajowym

Michael Strotzer był właścicielem adresu IP, z którego do sieci udostępniono audiobook. Został on pozwany przez Bastei Lübbe GmbH & Co. KG – producenta fonogramu, któremu przysługiwały prawa autorskie i pokrewne do utworu w postaci audiobook’a, o odszkodowanie za naruszenie praw autorskich. Michael Strotzer powoływał się na brak swojej odpowiedzialności za naruszenie. Twierdził bowiem , że jego komputer w chwili dokonania naruszenia był wyłączony. Ponadto z jego łącza internetowego korzystali inni domownicy – jego rodzice, którzy według jego wiedzy nie mieli spornego utworu na swoim komputerze ani nie korzystali z programów p2p. Michael Strotzer podnosił jednocześnie, że jego łącze internetowe było odpowiednio zabezpieczone.

Krajowy sąd rejonowy podzielił argumentację pozwanego. Sąd uznał, że nie ma możliwości jednoznacznego stwierdzenia, kto dopuścił się naruszenia. Wobec tego należy przyjąć brak odpowiedzialności pozwanego za bezprawne udostępnienie audobiook’a w sieci. Sąd apelacyjny nabrał jednak wątpliwości co do rozstrzygnięcia sądu I instancji. Z jednej strony zauważył, że – jak wynika z orzecznictwa sądów niemieckich – jeżeli sprawca wykaże, iż do sieci miały dostęp inne osoby, posiadacz łącza nie może być uważany za domniemanego sprawcę naruszenia. Jednak z drugiej strony Sąd ten podkreślił, że to na posiadaczu spoczywa ciężar udowodnienia okoliczności, iż inne osoby miały dostęp do łącza internetowego i że to one mogły być sprawcami naruszenia.

Pytanie prejudycjalne

W wyniku powyższego, sąd apelacyjny zdecydował się zadać TSUE pytania zmierzające do ustalenia:

czy odpowiedzialność posiadacza łącza internetowego, za pośrednictwem którego dokonano naruszenia praw autorskich w drodze udostępniania plików, jest wyłączona, jeżeli posiadacz łącza wskaże przynajmniej jednego członka rodziny, który poza nim miał możliwość dostępu do tego łącza, nie podając ustalonych poprzez odpowiednią dodatkową weryfikację konkretnych szczegółów dotyczących momentu i charakteru korzystania z Internetu przez tego członka rodziny.

Rozstrzygnięcie TSUE

Rozstrzygnięcie TSUE nie pozostawia wątpliwości. Jeżeli posiadacz łącza internetowego wskaże przynajmniej jednego członka rodziny, który miał możliwość dostępu do tego łącza, jednak bez podania dokładniejszych wyjaśnień co do momentu, w którym ten członek rodziny korzystał z tego łącza, i charakteru tego użytkowania przez owego członka rodziny, nie wyłącza jego odpowiedzialności za dokonane naruszenie.

Z uzasadnienia wyroku wynika, że podanie takich danych o członkach rodziny – pomimo iż ingeruje w życie rodzinne – jest konieczne do zapewnienia podmiotom praw autorskich skutecznego dochodzenia ich praw. Przeciwny wniosek powodowałby przyznanie absolutnej ochrony członkom rodziny domniemanego naruszyciela, z jednoczesnym uniemożliwieniem poszanowania praw własności intelektualnej.

Komentarz

Rozstrzygnięcie TSUE należy ocenić pozytywnie. Przyjęcie, że samo wskazanie przez posiadacza sieci na możliwość dostępu do łącza przez inne osoby, stanowi podstawę do wyłączenia odpowiedzialności tego posiadacza, byłoby skrajnie niekorzystne dla podmiotów praw autorskich. Korzystanie z jednej sieci domowej przez domowników czy ich gości jest powszechne.  W takim przypadku każdy naruszyciel mógłby automatycznie zwolnić się z odpowiedzialności, wskazując jedynie na to, że zamieszkuje z innymi osobami. Takie stanowisko byłoby sprzeczne z zasadą ciężaru dowodu, spoczywającego na domniemanym naruszycielu, który chce powołać się na wyłączenie swojej odpowiedzialności. W efekcie powodowałoby to, że ustalenie osoby sprawcy byłoby nadmiernie utrudnione, a nawet niemożliwe. Każdy z domowników mógłby bowiem „przerzucać” odpowiedzialność na inne osoby. W konsekwencji niemożliwe byłoby skuteczne dochodzenie praw przez podmiot praw autorskich.

Samo wskazanie innej osoby nie może prowadzić do zwolnienia z odpowiedzialności właściciela adresu IP, z którego bezprawnie udostępniono utwór. W niniejszej sprawie wydane rozstrzygnięcie było tym bardziej uzasadnione, jako że pozwany argumentował, iż po pierwsze jego sieć jest wystarczająco zabezpieczona, co wyłączało ewentualny udział innych osób trzecich, a po drugie, że jego rodzice mający dostęp do łącza, nie korzystali z platformy udostępniania plików.