Browsing Tag

wyrok

prawa autorskie własność przemysłowa znaki towarowe

Banksy pozywa muzeum w Mediolanie

10 kwietnia 2019
banksy

Kilka tygodni temu sąd pierwszej instancji w Mediolanie we Włoszech wydał wyrok w sprawie popularnego i tajemniczego artysty Banksy’ego. Spółka Pest Control Office Ltd („Pest Control„), zarządzająca prawami własności intelektualnej twórcy, wystąpiła przeciwko muzeum MUDEC o zaprzestanie nieautoryzowanego korzystania z zarejestrowanych na rzecz tej spółki znaków towarowych i reprodukcji utworów Banksy’ego.

Pest Control jest spółką zapewniającą pełną ochronę prawną Bansky’emu i jest odpowiedzialna za rejestrację w EUIPO wielu znaków towarowych Unii Europejskiej, a w tym słownego znaku: „BANKSY” oraz takich graficznych znaków towarowych jak: „Girl with Baloon” (EUTM-012575189) lub „Rage, the Flower Thrower” (EUTM-012575155).

Stan faktyczny

Gdy w 2018 r. w Mediolanie poinformowano o planowanej wystawie prac Banksy’ego, Pest Control podjęła działania w celu jej zablokowania i nie udzieliła zgodny na wykorzystanie dzieł lub przeróbek dzieł artysty przy tworzeniu i sprzedawaniu towarów promocyjnych, pamiątek itp.

Pomimo to, pod koniec 2018 roku, w muzeum MUDEC otwarto ekspozycję „The art of Banksy. A visual protest”. Wystawiono na niej kilkadziesiąt prac twórcy. Na stronie internetowej wydarzenia zamieszczono notkę, że Banksy jest artystą, który poprzez stałe utrzymywanie swojej anonimowości pozostaje poza systemem świata sztuki. Wskazano również, że odnośna wystawa, tak jak i wszystkie jej podobne organizowane wcześniej, w różnych miejscach świata, nie została przez niego autoryzowana.

W celu zapewnienia ochrony praw własności intelektualnej artysty, Pest Control wystąpiła do sądu w Mediolanie o nakaz zamknięcia wystawy oraz wycofanie ze sprzedaży wszystkich towarów z utworami Banksy’ego ze względu na naruszenie praw do znaku towarowego i praw autorskich, a także działanie niezgodne z zasadami uczciwej konkurencji.

W odpowiedzi na zarzuty Pest Control, organizator wystawy – spółka „24 Ore Cultura” przedstawił następujące twierdzenia:

  • rejestracja znaków towarowych Unii Europejskiej została dokonana przez Pest Control w złej wierze i przez to jest nieważna. Spółka Pest Control nie korzysta z nich bowiem w związku z towarami i usługami, na które zostały zarejestrowane;
  • prawo włoskie dopuszcza tzw. prawo przedruku i prawo cytatu zezwalające na publiczne cytowanie, krytykę i wyrażenie opinii na temat utworów (zrzeczenie się praw przez artystę);
  • nie naruszono praw autorskich, ponieważ działalność Banksy’ego charakteryzuje się intencjonalnym odstąpieniem od jakichkolwiek praw autorskich;
  • wykorzystanie i udostępnianie kopii prac artysty, a także sprzedaż nawiązujących do nich towarów, nie stanowi naruszenia prawa, gdyż część z nich należy do domeny publicznej, a część została udostępniona przez nabywców i właścicieli prac;
  • Pest Control nie przedstawiła żadnego dowodu na to, że jest podmiotem właściwym do egzekwowania praw autorskich artysty.

Wyrok Sądu I Instancji

W odniesieniu do zarzutu złej wiary Sąd uznał, że nie została ona udowodniona, co oznacza, że nie można stwierdzić nieważności znaków towarowych należących do Pest Control. Przy ustalaniu złej wiary – zdaniem Sądu – trzeba bowiem brać pod uwagę wszystkie istotne czynniki, w tym przede wszystkim: czy zgłaszający znak towarowy wiedział lub mógł się dowiedzieć, że osoba trzecia posługuje się identycznym lub podobnym znakiem towarowym w kontekście identycznych lub podobnych towarów, czy zgłoszenie znaku towarowego miało na celu uniemożliwienie osobom trzecim korzystanie z przysługującego im znaku, a także dokonać porównania stopnia ochrony znaków. Tego rodzaju okoliczności nie zostały zaś wykazane przez 24 Ore Cultura.

Sąd zajął się też kwestią związaną z zastosowaniem tzw. prawa cytatu. W tym kontekście stwierdził, że choć na wystawie zaprezentowano kopie utworów Banksy’ego zakupione przez prywatne podmioty, a ich komercjalizacja i rozpowszechnienie nastąpiły niejako za zgodą twórcy, to sposób ich wykorzystania poprzez umieszczenie  przeróbek na ulotkach, pamiątkach, czy innych materiałach przeznaczonych do sprzedaży, nie mieści się w granicach dozwolonego użytku publicznego, tj. w ramach prawa cytatu.

Mimo tego Sąd oddalił żądania Pest Control oparte na naruszeniu praw autorskich, gdyż – jak uznał – nie posiada wystarczających informacji by stwierdzić, czy majątkowe prawa autorskie należą do Banksy’ego, czy też zostały przeniesione na spółkę Pest Control i czy spółce tej przysługuje prawo występowania z roszczeniami.

Sąd orzekł natomiast, że umieszczenie zarejestrowanych na rzecz Pest Control znaków na towarach przeznaczonych do sprzedaży (pamiątkach, itd.), bez wyraźnego związku z wystawą, jest jawnie nakierowane na sukces komercyjny muzeum i stanowi naruszenie praw wyłącznych tej spółki. Jednocześnie takim naruszeniem nie jest samo użycie znaków towarowych Pest Control w kontekście „poinformowania o przedmiocie wystawy” (informacyjne wykorzystanie znaku towarowego).

W efekcie Sąd nie zakazał przeprowadzenia samej wystawy. Jednakże stwierdził, że wykorzystanie w jej ramach znaków: „Girl with baloon” i „Rage the flower thrower” w celach zarobkowych (w tym m.in. umieszczenie tych znaków w ramach pamiątek) będzie stanowiło naruszenie praw wyłącznych Pest Control.

Komentarz autora

Z punktu widzenia prawa polskiego, istotne w świetle niniejszej sprawy byłoby rozstrzygnięcie, czy muzeum MUDEC miało prawo do wykorzystania twórczości Banksy’ego na pamiątkach i innych produktach związanych z szeroko pojętym marketingiem, w ramach prawa cytatu.

Zgodnie z brzmieniem polskiego przepisu art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych: „Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości”.

Przyjmuje się że przepis ten dotyczy wszystkich kategorii utworów (w tym plastycznych). Legalność cytatu jest zaś uzależniona od rozpowszechnienia i upublicznienia utworu przez jego twórcę. W kontekście street art’u następuje to poprzez np. umieszczanie graffiti na różnego rodzaju powierzchniach znajdujących się w publicznej przestrzeni. Gdy utwór jest już upubliczniony, można go, jak to ujmuje ustawa, „przytaczać” na każdym polu eksploatacji. Zatem dany utwór można utrwalać poprzez druk czy zapis cyfrowy, a także wystawiając go, wyświetlając czy w inny sposób odtwarzając.

Przy rozstrzyganiu o dopuszczalności zastosowania prawa cytatu należy zwrócić uwagę na cel wykorzystania utworu innego twórcy. Dopuszcza się cytowanie w celu nauczania, wyjaśniania, polemiki, dokonania analizy krytycznej, parodii, pastiszu czy karykatury. Nie można natomiast korzystać z prawa cytatu w celach reklamowych i marketingowych.

Zatem zakazanie sprzedaży towarów zawierających w sobie fragmenty lub całe utwory Banksy’ego należy uznać za słuszne. Pomimo swoistego i nieformalnego charakteru street art’u należy respektować prawa autorskie jego twórców.

Źródła:

  1. Artykuł E.Rosati opublikowany na stronie: http://ipkitten.blogspot.com/2019/03/milan-court-sides-with-banksy-in.html
  2. Artykuł Melucci i V. Macrelli opublikowany na stronie: https://www.brandwrites.law/is-the-mysterious-street-artist-banksy-changing-his-her-ip-enforcement-strategy-and-using-the-courts-recent-judgment-of-the-court-of-milan-on-trade-mark-and-copyright-infringement/
  3. S. Stanisławska-Kloc [w:] D. Flisak Prawo autorskie i prawa pokrewne. Komentarz, LEX 2015, komentarz do art. 29.
dobra osobiste ochrona danych osobowych

Czy Google odpowie za „gangstera” i swój algorytm?

10 stycznia 2019
google

W dniu 13.12.2018 r. Sąd Najwyższy wydał wyrok w głośnej sprawie przeciwko Google (I CSK 690/17). Sąd Najwyższy rozstrzygnął, że pojawienie się w wynikach wyszukiwarki określonych słów, m.in. „gangster”, po wpisaniu nazwiska w okienko wyszukiwania, nie przesądza o odpowiedzialności Google za bezprawne przetwarzanie danych osobowych. Może jednak dojść do naruszenia dóbr osobistych. Wobec tego Sąd Najwyższy przekazał sprawę Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania.

Stan faktyczny

Powód – Arkadiusz L. – wystąpił z pozwem o ochronę jego dóbr osobistych przeciwko wyszukiwarce Google. Żądał m.in. usunięcia linku kierującego internautów do artykułu sprzed kilkunastu lat, z archiwum tygodnika „Polityka„, pt. „Bardzo biedny gangster”. Pod linkiem zamieszczony był też tzw. „snippet” (krótki opis pojawiający się pod wynikiem wyszukiwania).

Rzeczone przekierowanie wyświetlało się w wynikach wyszukiwania, po wpisaniu imienia i nazwiska powoda. W samej zaś treści artykułu rzeczywiście pojawiały się dane osobowe powoda. Jednakże z pełnej treści artykułu (dostępnej po opłacie) wynika, że to nie powód był tytułowym „gangsterem”. Powód bowiem doprowadził do skazania przestępcy – tytułowego „gangstera”. Stąd zdaniem powoda taka sytuacja narusza jego dobra osobiste – cześć i wiarygodność zawodową.

Operator wyszukiwarki wskazywał, że wyświetlenie się określonych haseł w wynikach wyszukiwania wynika z automatycznego tworzenia linków i natury wyszukiwarki – nie jest możliwe przewidzenie, co pojawi się po wpisaniu w okno wyszukiwarki określonych słów. W odpowiedzi na przedsądowe wezwania powoda pozwany wskazywał, iż za treść snippetu odpowiada za administrator strony, do której kieruje wynik wyszukiwania.

W toku procesu powód skontaktował się z administratorem strony, zawierającej sporny artykuł i doprowadził do usunięcia snippetu.

Wyroki Sądu I i II instancji

Sąd I i II instancji zupełnie inaczej oceniły kwestię naruszenia dóbr osobistych powoda. Sąd Okręgowy (I instancji) oddalił powództwo w całości. Zwrócił uwagę, że za kształt snippetów, linków, opisów odpowiada administrator strony, nie Google. Jak wskazał: „wyniki wyszukiwania oraz snippety nie zawierają zatem jakichkolwiek twierdzeń pochodzących od operatora wyszukiwarki„. Sąd uznał, że umożliwienie Google ingerencji w tę treść spowodowałoby, że operator będzie „cenzorem internetu”. Sąd Okręgowy stwierdził, że jedyny związek pomiędzy artykułem a powodem jest taki, że sporny artykuł odnosił się w pewnej kwestii do powoda. Jednak nie znajdowało uzasadnienia stwierdzenie, że to powód miałby być tytułowym gangsterem, szczególnie w sytuacji, w której snippet został usunięty.

Na skutek apelacji powoda sprawa była rozpatrywana przez Sąd Apelacyjny. Sąd II instancji zmienił zaskarżony wyrok, zobowiązując Google do zaprzestania prezentowania w wyszukiwarce internetowej linku odsyłającego do spornego artykułu, po wpisaniu wyrazów „bardzo biedny gangster”. Sąd Apelacyjny podkreślił, że usunięcie snippetu nie spowodowało zaprzestania naruszenia dóbr osobistych powoda. Uznał, że w dalszym ciągu sporny artykuł wyświetla się w wynikach wyszukiwarki po wpisaniu określonych słów. Internautom nasuwa zaś skojarzenie, że to powód jest „bardzo biednym gangsterem”. Sąd Apelacyjny wskazał:

Ograniczony czas spędzany na wyszukiwaniu, „efekt pierwszego wrażenia”, mechanizm niepogłębionej racjonalnej oceny i typowe dla odbiorców wszystkich współczesnych mediów wyciąganie pochopnych wniosków na podstawie niezweryfikowanych przesłanek, skłania raczej do uznania, że przeciętny odbiorca (podobnie zresztą jak mechanizm wyszukiwarki) skojarzy wyszukiwaną frazę z tytułem będącym treścią linku.

Sąd odniósł się przy tym do tego, że sama publikacja artykułu z danymi powoda nie narusza jego dóbr osobistych. Natomiast powód ma prawo żądania usunięcia artykułu ze swoimi danymi osobowymi z listy wyników wyszukiwarki internetowej przez Google, które je przetwarza. Sąd II instancji uznał więc, że pozwany powinien był zgodnie z art. 32 ust. 2 UODO usunąć link do artykułu z listy wyników wyszukiwania wyświetlającego się po wpisaniu spornych słów kluczy.

Wyrok Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Nie podzielił stanowiska Sądu Apelacyjnego co do bezprawności działania Google jako podmiotu, który nie wykonał obowiązków z UODO. Zaznaczył jednak, że w sprawie mogło dojść do naruszenia czci powoda, co powinno zostać ponownie zbadane.

Komentarz autora

Aby móc żądać roszczeń z tytułu naruszenia dóbr osobistych musi przede wszystkim dojść do naruszenia określonego dobra osobistego. Ponadto naruszenie to musi być bezprawne (art. 24 KC). Pierwszym krokiem do dochodzenia roszczeń jest zaś ustalenie osoby naruszyciela. Sąd I instancji nie miał wątpliwości, że Google nie jest odpowiedzialne za naruszenie dóbr osobistych powoda. Natomiast Sąd Apelacyjny był przekonany, że jest inaczej. Upatrywał on jednak bezprawności działania pozwanego w tym, że Google nie wykonało swoich obowiązków z UODO. Sąd Najwyższy słusznie odrzucił tą koncepcję, stwierdzając, że w sprawie nie chodziło o korzystanie z danych osobowych powoda.

Wydaje się jednak, że w sprawie nie doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda przez Google. Pozwany – jak wskazywał Sąd Okręgowy – nie miał bowiem wpływu na kształt wyników wyszukiwania. Jakie bowiem działanie pozwanego było w tej sytuacji bezprawne? W tym zakresie podzielam wyrok Sądu Okręgowego. Uważam, że absurdalne byłoby przypisywanie Google odpowiedzialności za działanie algorytmu, który automatycznie generuje wyniki wyszukiwania i nie jest możliwe przewidzenie, co pojawi się po wpisaniu w okno wyszukiwania określonych wyrazów. Aktualnie po wpisaniu w wyszukiwarkę zbioru słów „bardzo biedny gangster” w wynikach wyszukiwania nie wyświetlają się dane powoda – zatem tego opisu, nawet przeciętny użytkownik internetu, nie będzie kojarzył z powodem. Inną kwestią jest natomiast sama treść spornego artykułu – jednak, tu też nie można dopatrzeć się jakichkolwiek naruszeń dóbr osobistych powoda – jak wskazywały sądy rozpatrujące sprawę. Lektura całego artykułu nie pozostawia wątpliwości, że powód z pewnością nie był tytułowym gangsterem, a bohaterem.

nieuczciwa konkurencja znaki towarowe

Kolorystyka stacji paliwowych PKN Orlen pod ochroną

7 stycznia 2019
orlen

Kolorystyka oraz sposób rozmieszczenia poszczególnych elementów stacji paliw PKN Orlen jest chroniony jako krajowy oraz unijny znak towarowy, m.in. dla usług w zakresie obsługi pojazdów.

orlen

Stacje paliwowe od wielu lat funkcjonują w takiej wizualizacji zarówno w Polsce, jak i w całej Europie. Ich cechą charakterystyczną jest wykorzystanie koloru czerwonego, szarego oraz białego na poszczególnych elementach stacji paliw (pawilon, wiata, elementy orientacji przestrzennej, pylony cenowe, dystrybutory paliw).

Naruszenie znaków PKN Orlen

Zastosowanie charakterystycznej szaro-czerwonej kombinacji kolorystycznej na elementach zabudowy stacji (pawilon, wiata myjni, pylon cenowy) przez podmiot trzeci Sąd Okręgowy w Warszawie uznał za naruszenie praw ochronnych PKN Orlen do wskazanych wyżej znaków towarowych (sygn. akt: XXII GWzt 3/15). W konsekwencji sąd zakazał pozwanemu korzystania z kombinacji kolorów: czerwonego, szarego oraz białego dla oznaczania stacji paliw.

Ważne jest, że używane w związku z funkcjonowaniem konkurencyjnej stacji oznaczenie słowne, wskazujące wprost na właściciela stacji nie nawiązywało w żaden sposób do charakterystycznego i powszechnie znanego oznaczenia ORLEN, czy głowy orła.

Liczy się znajomość i rozpoznawalność

Sąd przyjął, że znaki pozycyjne charakteryzują się wysoką zdolnością odróżniającą. Została ona w głównej mierze wypracowana przez używanie znaków słownego (ORLEN) oraz graficznego (głowa orła) wraz z charakterystyczną kolorystyką, ale także przez konsekwentne ujednolicanie wyglądu stacji paliw. Charakterystyczna kolorystyka czerwono-szaro-biała jest zatem kojarzona przez klientów stacji paliw z PKN Orlen. Sąd oparł się w szczególności na wynikach badań opinii publicznej, które takie skojarzenia potwierdziły.

Użycie zaś odmiennego elementu słownego (TRANSOIL) na elementach stacji – zdaniem Sądu – nie usuwa ryzyka konfuzji. Klienci mogą uznać, że stacja paliw pozwanej spółki należy do sieci Orlen. Działania te mogą wpłynąć negatywnie na pozycję rynkową i postrzeganie PKN Orlen, który nie ma możliwości kontrolowania działalności stacji prowadzonej przez pozwaną.

Pasożytnicze wykorzystanie renomy

Niezależnie do tego takie działanie powinno być – zdaniem sądu – kwalifikowane jako pasożytnicze wykorzystanie cudzych nakładów pracy (inwestycji) przez naruszenie ustalonej pozycji rynkowej PKN Orlen (czyn nieuczciwej konkurencji).  Nastąpiło bowiem podszycie się pod firmę i renomę konkurencyjnego przedsiębiorstwa. Naśladowanie wyglądu stacji skutkuje przechwyceniem części klientów i możliwym ich przekonaniem o obniżeniu poziomu usług oraz jakości sprzedawanych towarów.

Co zaważyło?

Podstawą decyzji Sądu była – w moim przekonaniu – przede wszystkim renoma oraz pozycja rynkowa PKN Orlen, a także renoma jego głównych znaków: słownego oraz słowno-graficznego w postaci głowy orła. Używanie tych oznaczeń wraz z konkretną kolorystyką doprowadziło do tego, że kolorystyka sama w sobie również zaczęła być kojarzona przez relewantnych odbiorców właśnie z tym konkretnym przedsiębiorstwem. Istotna jest także konsekwencja w wyglądzie samych stacji paliw – niezależnie od miejsca wyglądają one tak samo, co utrwala skojarzenia tej kolorystyki ze stacjami paliw Orlen. Można zatem uznać, że użycie kolorystyki czerwono-szaro-białej w odniesieniu do stacji paliw jest objęte monopolem jednego przedsiębiorstwa. Słuszność rozstrzygnięcia Sądu Okręgowego został potwierdzona przez Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt I ACa 640/15).

patenty własność przemysłowa wzory przemysłowe znaki towarowe

Roszczenie informacyjne z art. 286 in. 1 ust. 1 pkt. 3 PWP niekonstytucyjne

7 grudnia 2018
roszczenie informacyjne

Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z 6.12.2018 r. (sygn. SK 19/16) orzekł niekonstytucyjność art. 2861 ust. 1 pkt. 3 ustawy z dnia 30.06.2000 r. Prawo własności przemysłowej (dalej: „PWP”). Zdaniem Trybunału, przepis ten narusza wolność prowadzenia działalności gospodarczej i zasadę proporcjonalności, o której mowa w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Czego dotyczył wyrok?

Na podstawie art. 2861 ust. 1 pkt. 3 PWP osobę dotknięta naruszeniem jej praw własności przemysłowej była uprawniona do wystąpienia z wnioskiem – w trakcie lub przed wytoczeniem powództwa – o tzw. zabezpieczenie roszczeń informacyjnych . Uwzględnienie takiego żądania powodowało nałożenie na „osobę inną niż naruszająca” zobowiązanie/nakaz do udzielenia informacji, które są niezbędne do dochodzenia roszczeń związanych z naruszeniem patentów lub znaków towarowych. Dane te miały dotyczyć pochodzenia i sieci dystrybucji towarów lub usług naruszających prawa własności przemysłowej uprawnionego. Roszczenie informacyjne mogło przy tym zostać nałożone przez sąd wyłącznie wtedy, jeżeli naruszenia tych praw było wysoce prawdopodobne oraz stwierdzono, że osoba obowiązana:

  1. posiadała towary naruszające patent, dodatkowe prawo ochronne, prawo ochronne lub prawo z rejestracji, lub
  2. korzystała z usług naruszających patent, dodatkowe prawo ochronne, prawo ochronne lub prawo z rejestracji, lub
  3. świadczyła usługi wykorzystywane w działaniach naruszających patent, dodatkowe prawo ochronne, prawo ochronne lub prawo z rejestracji, lub
  4. została wskazana jako uczestnicząca w produkcji, wytwarzaniu lub dystrybucji towarów lub świadczeniu usług naruszających patent, dodatkowe prawo ochronne, prawo ochronne lub prawo z rejestracji,

a powyższe działania miały na celu uzyskanie przez obowiązanego bezpośrednio lub pośrednio zysku lub innej korzyści ekonomicznej, przy czym nie obejmowało to działań konsumentów będących w dobrej wierze.

Powyższe informacje często służyły uprawnionemu do wykazania w ramach procesu cywilnego okoliczności faktycznych, które dowodziłyby, że naruszenie jego praw miało w rzeczywistości miejsce. Ponadto znacząco ułatwiały dochodzenie roszczeń pieniężnych, które wymagały dodatkowego udowodnienia rozmiaru bezprawnie uzyskanych korzyści przez osobę naruszyciela i chociażby rozmiaru poniesionej przez uprawnionego szkody. W praktyce wykazanie ww. okoliczności przysparza zasadniczych trudności.

Naruszenie zasad proporcjonalności i wolności prowadzenia działalności gospodarczej

Natomiast zdaniem Trybunału Konstytucyjnego (dalej: „TK„) przekazanie określonych, wskazanych w art. 2861 ust. 1 pkt. 3 PWP informacji handlowych dotyczących danego przedsiębiorstwa jako takie nie ma charakteru odwracalnego. Często bywało więc tak, że strona obowiązana wyjawiała (czasem nawet swojemu konkurentowi) szerokie spektrum informacji, które nie zawsze służyły zabezpieczeniu i ułatwieniu dochodzenia roszczeń w „głównym” postępowaniu sądowym. Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego zastosowane środki o takim natężeniu nie były konieczne dla ochrony innych konstytucyjnych wartości. Wobec takiej oceny TK uznał art. 2861 ust. 1 pkt. 3 PWP za sprzeczny z konstytucyjną zasadą proporcjonalności.

Ponadto w ocenie Trybunału, obowiązywanie art. 2861 ust. 1 pkt. 3 PWP jest nieproporcjonalne w stosunku do ochrony praw osób prowadzących działalność gospodarczą – zobowiązanych do udzielenia informacji. Stąd też – zdaniem TK – kwestionowany przepis naruszył także konstytucyjną zasadę wolności działalności gospodarczej (art. 22 Konstytucji), nie dając odpowiednich w tym zakresie gwarancji osobie obowiązanej. W obecnym kształcie art. 2861 ust. 1 pkt. 3 PWP nie chroni bowiem obowiązanego przed nadużyciami ze strony uprawnionego, który wchodzi w posiadanie tajemnicy handlowej (szeroko rozumianej, w tym tajemnicy przedsiębiorstwa w rozumieniu art. 11 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji).

Trzeba nadto zauważyć, że wyrok TK dotyczy wyłącznie roszczenia informacyjnego stosowanego wobec osób „innych niż naruszające”. Nadal więc istnieje możliwość wystąpienia z wnioskiem o zabezpieczenie roszczeń informacyjnych wobec „osoby naruszającej”, zgodnie z art. 2861 ust. 1 pkt. 2 PWP.

Po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego w Dzienniku Ustaw, niekonstytucyjny przepis utraci moc obowiązującą.

 

Przypisy:

1. Informacje o wyroku TK można znaleźć na stronie: http://trybunal.gov.pl/postepowanie-i-orzeczenia/wyroki/art/10402-naruszenie-praw-wlasnosci-przemyslowej/?fbclid=IwAR106loXEUfaVUV3VfgDib6bpVLTHlbNZ5b21UDB_NtG4u5BTt5TwzkTvzY

2. O roszczeniu informacyjnym na blogu pisaliśmy pod tym linkiem: http://pankowska.com.pl/roszczenie-informacyjne-czy-pomaga-w-dochodzeniu-roszczen-pienieznych-zwiazanych-z-naruszeniem/

 

dobra niematerialne podatki

Goodwill do opodatkowania

21 listopada 2018
goodwill

W wyroku z dnia 14.11.2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że goodwill, czyli dodatnia wartość firmy, która wchodzi w skład umowy sprzedaży całości przedsiębiorstwa, jako niematerialne aktywo, powinna podlegać opodatkowaniu od czynności cywilnoprawnych (PCC).

Stan faktyczny

Spółka M. Sp. z o.o. („dalej jako: „Spółka”) wystąpiła do Naczelnika Urzędu Celnego o stwierdzenie nadpłaty w podatku od czynności cywilnoprawnych, naliczonej przez notariusza przy umowie sprzedaży przedsiębiorstwa. Spółka podnosiła, że wartość firmy (goodwill) nie stanowi przedmiotu obrotu, wobec czego nie może być objęte PCC. Wobec tego Spółka wniosła o zwrot nadpłaconego podatku. Zdaniem Spółki, został on pobrany od wartości goodwill nienależnie na podstawie art. 7 ust. 1 pkt 1b ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych (dalej jako: „UPCC”).

Strona w piśmie do Naczelnika Urzędu Celnego wskazywała, że notariusz błędnie naliczył PCC od wartości firmy (goodwill) na podstawie art. 7 ust. 1 pkt 1b UPCC, zgodnie z którym:  Stawki podatku wynoszą od umowy sprzedaży: (…) innych praw majątkowych – 1%;(…)

Strona tłumaczyła, ze w przyjętej dla potrzeb transakcji sprzedaży przedsiębiorstwa uwzględniono wartość, która nie stanowi rzeczy czy prawa majątkowego. Spółka argumentowała, że goodwill nie może istnieć i być przedmiotem obrotu gospodarczego w oderwaniu od przedsiębiorstwa czy też jego zorganizowanej części. W związku z tym strona wskazywała, że goodwill nie było przedmiotem sprzedaży przedsiębiorstwa, co jest warunkiem koniecznym dla wywodzenia konsekwencji na gruncie UPCC.

Postępowanie przed organami podatkowymi

Naczelnik Urzędu Celnego wydał decyzję odmowną co do stwierdzenia nadpłaty przez Spółkę podatku, wskazując, że podstawę opodatkowania przy umowie sprzedaży stanowi wartość rynkowa rzeczy lub prawa majątkowego (art. 6 ust. 1 pkt 1 UPCC). Ponadto organ podkreślił, że „dodatnia wartość firmy (goodwill) występuje wówczas gdy nabywca przedsiębiorstwa jest skłonny zapłacić za nie więcej niż wartość rynkowa składników majątkowych wchodzących w jego skład. Ze specyfiki goodwill wynika, że na podstawie umowy sprzedaży staje się on wymierną wartością. (…) Jest więc prawem akcesoryjnym, które nabiera szczególnego znaczenia w momencie sprzedaży przedsiębiorstwa”. Organ podkreślił, że ujawniona w umowie sprzedaży wartość firmy (goodwill) jest prawem o charakterze majątkowym, które zostaje przeniesione na Spółkę wraz z przedsiębiorstwem. W związku z tym – jako prawo majątkowe – podlega opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych i nie ma podstaw do zwrotu tej części podatku, pobranej przez notariusza.

Jak wskazał Naczelnik Urzędu Skarbowego, podstawę do opodatkowania goodwill stanowi art. 6 ust. 1 pkt. 1 UPCC. Zgodnie z jego dyspozycją: Podstawę opodatkowania stanowi: (…) przy umowie sprzedaży – wartość rynkowa rzeczy lub prawa majątkowego.

Od decyzji Naczelnika Urzędu Celnego Spółka wniosła odwołanie. Dyrektor Izby Skarbowej utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję, podtrzymując argumentację przedstawioną przez organ niższej instancji. Dyrektor Izby Skarbowej podkreślił, że to określiły w umowie sprzedaży przedsiębiorstwa cenę za goodwill. Strony wskazały w niej ponadto, że jest ona równa wartości rynkowej i wynika z raportu wyceny przedsiębiorstwa sporządzonej przez biegłego rzeczoznawcę. Zatem argumenty Spółki o tym, że wartość goodwill powstaje z momentem nabycia przedsiębiorstwa są chybione. W związku z tym notariusz – jako płatnik – prawidłowo obliczył podatek od wartości firmy jako od prawa majątkowego.

Postępowanie sądowoadministracyjne

Sprawa na skutek skargi Spółki trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który przyznał rację organom podatkowym. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu (dalej jako: „WSA”) w wyroku z dnia 07.07.2016 r. (sygn. III SA/Po 352/16) wskazał, że choć w UPCC nie ma legalnej definicji pojęcia prawa majątkowego, to orzecznictwo sądów administracyjnych opowiedziało się już kilkukrotnie za przyjęciem goodwill do tej kategorii praw[1]. Podkreślono, że ze specyfiki wartości firmy (goodwill) wynika, iż na podstawie umowy sprzedaży staje się ona wymierną wartością. WSA, opierając się na ukształtowanej już linii orzeczniczej, stwierdził, że o zaliczeniu danego prawa do praw majątkowych w rozumieniu art. 1 ust. 1 pkt 1 lit. a) UPCC decydują dwie przesłanki: po pierwsze – czy dane prawo może być przedmiotem obrotu, a zatem czy jest zbywalne, po drugie zaś – czy posiada ono dającą się określić wartość majątkową”[2].

W związku z powyższym WSA uznał, że skoro strony uwzględniły w umowie sprzedaży przedsiębiorstwa również jego goodwill oraz ustaliły wartość tego prawa (uwzględniając je w cenie sprzedaży), to goodwill – jako prawo majątkowe – podlega opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych.

Naczelny Sąd Administracyjny (dalej jako: „NSA”) oddalił skargę kasacyjną Spółki. NSA potwierdził, że goodwill jest prawem majątkowym o charakterze akcesoryjnym. Goodwill ma więc wpływ na wartość sprzedawanego przedsiębiorstwa i stanowi część potencjału zarobkowego firmy. Dlatego też renoma przedsiębiorstwa stanowi wartość majątkową, podlegającą opodatkowaniu na gruncie UPCC.

Komentarz autora

Należy zgodzić się z zaprezentowanym stanowiskiem organów podatkowych oraz sądów administracyjnych. Wartość firmy (goodwill) jest – jako prawo majątkowe – składnikiem przedsiębiorstwa, a korzystanie z tego prawa posiada czynnik ekonomiczny. Dlatego też wartość firmy – jako składnik przedsiębiorstwa uwzględniany w bilansach i sprawozdaniach finansowych – powinien być uwzględniany przy określaniu wartości rzeczy i praw majątkowych stanowiących składniki przedsiębiorstwa. Tym samym przy umowie sprzedaży przedsiębiorstwa, goodwill powinien podlegać opodatkowaniu od czynności cywilnoprawnych.

Przypisy:

[1] M.in. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z dnia 25 października 2004 r. (sygn. akt III SA/Wa 2251/03) oraz Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu w wyroku z dnia 16 września 2015 r. (sygn. akt I SA/Wr 1192/15

[2] Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 20 czerwca 2006 r., sygn. akt II FSK 839/05.