Przeglądana kategoria

prawa autorskie

nieuczciwa konkurencja prawa autorskie własność przemysłowa

Czy i jak można skutecznie ochronić pomysł?

31 stycznia 2019
pomysł

Z pewnością każdy z nas choć raz w ciągu swojego życia wpadł na ciekawy czy innowacyjny pomysł. Być może dotyczył on fabuły pionierskiej powieści obyczajowej, nowatorskiej formulacji nawozu sztucznego, usprawnienia produkcji napojów alkoholowych, czy też awangardowej koncepcji na prowadzenie działalności gospodarczej. Niewykluczone, że często ta spontanicznie powstała idea mogłaby stać się przyczynkiem dla istotnego rozwoju w danej dziedzinie. Jednakże od zrodzenia się pomysłu do etapu jego efektywnej realizacji, wciąż do pokonania pozostaje długa, usiana licznymi „pułapkami”, droga. Przykładowo, na podobny pomysł może wpaść inna osoba, która będzie partycypować w zyskach z gospodarczego wykorzystania danej idei twórczej. Konkurencyjny podmiot może również wejść w posiadanie informacji co do realizowanego przez nas zamysłu (np. projektu innowacyjnego produktu) a następnie wykorzystać go we własnej działalności gospodarczej. W jaki zatem sposób, w trakcie wcielania swojego pomysłu w życie, skutecznie chronić go przed niepowołanym dostępem?

Prawo autorskie nie zawsze jest skutecznym środkiem ochrony…

Dość powszechnym (lecz niestety często błędnym) przekonaniem wśród przedsiębiorców jest wiara w skuteczność reżimu prawnoautorskiego dla ochrony pomysłu. Natomiast, jak stanowi art. 1 ust. 21 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych („PrAut”), ochroną objęty może być wyłącznie sposób wyrażenia. Oznacza to, że ochronie prawnoautorskiej nie podlegają m.in. odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne. Tak sformułowana regulacja wynika z utartego przeświadczenia, iż utwór, aby móc być chroniony, powinien być przedmiotem percepcji, dokonywanej przez zainteresowanego odbiorcę. Zapatrywanie to wyraża także art. 1 ust. 1 PrAut, zgodnie z którym: utworem jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia.

Dopiero zatem uzewnętrzniony przez autora pomysł, wyrażony i ujęty w formie „utworu” może być przedmiotem ochrony prawnoautorskiej (o ile spełnia prawnoautorskie przesłanki ochrony – tj. jest wynikiem działalności twórczej o indywidualnym charakterze). Owo uzewnętrznienie może być przy tym dokonane w dowolnej postaci, przykładowo wyartykułowane w ramach szkolenia, wykładu bądź innego przemówienia, spisane na kartce jako instrukcja, czy też w ramach publikacji naukowej, książki fabularnej, itp. Trzeba jednak pamiętać, że wciąż to nie pomysł jako taki będzie chroniony, a środek za pomocą którego go wyraziliśmy (treść nagrania, instrukcji, przemówienia na szkoleniu bądź wykładzie, publikacji naukowej, książki), tj. inaczej mówiąc: efekt twórczej realizacji koncepcji zrodzonej w umyśle twórcy. Ochronie będzie więc podlegał końcowy etap wdrażania pomysłu w życie, czyli odpowiednio skompilowany w utwór.

… więc może ochrona patentowa?

Ochrona patentowa jest udzielana na wynalazki, które są nowe, posiadają poziom wynalazczy i nadają się do przemysłowego stosowania. Czy na tej podstawie możliwa jest zatem ochrona pomysłu?

Podobnie jak w przypadku prawa autorskiego, na gruncie ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. – Prawo własności przemysłowej („PWP”) pomysł nie będzie podlegać ochronie dopóty, dopóki nie zostanie urzeczywistniony w postaci wynalazku, tj. rozwiązania technicznego o wartości dodanej dla aktualnego stanu techniki. Innowacja w postaci wynalazku musi cechować się tzw. przemysłową stosowalnością, co oznacza iż dzięki niemu – a dokładniej dzięki konstrukcji, założeniom, czy funkcjonalnościom wynalazku – może być uzyskiwany produkt bądź też dany sposób może być wykorzystywany w jakiejkolwiek działalności przedsiębiorstwa. Innymi słowy ochronie patentowej podlegają jedynie techniczne wytwory kreacji twórczej (intelektualnej), które najczęściej przebierają postać urządzenia, procesu, czy formulacji chemicznej.

O niemożności ochrony pomysłu jako wynalazku świadczy również art. 28 PWP, zgodnie z którym za wynalazki nie uważa się m.in. odkryć, teorii naukowych i metod matematycznych, planów, zasad i metod dotyczących działalności umysłowej lub gospodarczej oraz gier, itd. Wobec tego również ochrona patentowa umożliwia ochronę dopiero końcowego etapu wdrażania innowacji w działalności gospodarczej. W tym przypadku będzie to rozwiązanie techniczne stanowiące urzeczywistnienie pomysłu.

Pomysł jako know-how przedsiębiorstwa

Warto zastanowić się, czy pomysł – jako innowacyjny i przysługujący wyłącznie jego autorowi – może być chroniony jako know-how, którego ochronę przewiduje obecnie art. 11 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji („UZNK”). Zgodnie z dyspozycją tego przepisu, czynem nieuczciwej konkurencji jest ujawnienie, wykorzystanie lub pozyskanie cudzych informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa. Stąd też nasuwa się pytanie, czy zatem tajemnica przedsiębiorstwa swoim desygnatem obejmuje ochronę pomysłu?

Pod pojęciem tajemnicy przedsiębiorstwa rozumie się informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, które jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów nie są powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji albo nie są łatwo dostępne dla takich osób, o ile uprawniony do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania ich w poufności.

Przepisy UZNK nie formułują dodatkowych wymogów formalnych, od których możliwość ochrony informacji byłaby uzależniona. Przede wszystkim takie informacje nie muszą być urzeczywistnione, spisane, czy utrwalone na jakimkolwiek nośniku. Oznacza to, że w zasadzie każda informacja o potencjalnej wartości gospodarczej może podlegać ochronie jako tajemnica przedsiębiorstwa, o ile jest niejawna, nieoczywista (niełatwo dostępna) dla osób zwykle zajmujących się tego rodzaju wiadomościami, a przedsiębiorca podjął – przy zachowaniu należytej staranności – działania w celu utrzymania tej informacji w poufności. Wydaje się więc, że tego rodzaju reżim ochrony prawnej będzie istotny dla ochrony pomysłu w trakcie procesu jego wdrażania jako innowacji w przedsiębiorstwie.

Skuteczność ochrony know-how na gruncie nowych przepisów UZNK

Ochrona know-how (informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa) nie wydaje się być jednak na tyle silna, jak ochrona patentowa czy też prawnoautorska, które przyznają twórcom ustawową wyłączność do wytworów ich pracy intelektualnej. Przedsiębiorca, będący autorem informacji, musi stale nadzorować oraz kontrolować przetwarzanie informacji, tak by jego know-how nie stało się powszechnie dostępne. Co więcej ostatnia nowelizacja UZNK, która weszła w życie w dniu 4 września 2018 r., wprowadziła do art. 11 UZNK liczne wyłączenia legalizujące co do zasady bezprawne pozyskanie, ujawnienie czy wykorzystanie cudzego know-how. Naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa nie będzie więc rodziło odpowiedzialności, gdy zostanie ono dokonane w warunkach ochrony uzasadnionego interesu chronionego prawem, w ramach korzystania ze swobody wypowiedzi lub w celu ujawnienia nieprawidłowości, uchybienia, działania z naruszeniem prawa dla ochrony interesu publicznego (w tym przypadku chodzi o działania tzw. sygnalistów), lub też wobec związków zawodowych, na określonych w ustawie warunkach (art. 11 ust. 8 UZNK). Wskazane wyłączenia zdają się być jednak sformułowane przez ustawodawcę nad wyraz ogólnie oraz nieprecyzyjnie. Nie sposób przewidzieć jak sądy będą definiować określenie „interesu chronionego prawem” (w takim wyrażeniu może mieścić się chociażby pojęcie interesu prywatnego, interesu społecznego czy zbiorowego interesu konsumentów), jak również kiedy taka ochrona będzie uważana za uzasadnioną.

Najbardziej kontrowersyjna zdaje się być jednak legalizacja naruszeń know-how w ramach korzystania ze swobody wypowiedzi. Jak bowiem wskazano w uzasadnieniu projektu nowelizacji, pojęcie swobody wypowiedzi należy rozumieć szeroko, tj. jako wolność wyrażania poglądów, pozyskiwania informacji i ich rozpowszechniania, także w ramach działalności prasowej. Tak szerokie interpretowanie przesłanki „swobody wypowiedzi” budzi jednak poważne wątpliwości, dając w tym przypadku duże możliwości potencjalnym naruszycielom w kontekście uzasadnionego w ich mniemaniu naruszenia know-how. W zasadzie każda wypowiedź ujawniająca informacje poufne przedsiębiorstwa może być dokonywana w warunkach wolności rozpowszechniania wiadomości. Tym bardziej, gdy jest dokonywana dla ochrony prawnie chronionego interesu.

Wydaje się zatem, że w przypadku opisywanego wyłączenia odpowiedzialności za naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa powinno chodzić w istocie o swobodę wypowiedzi dziennikarskiej, ponieważ w innym przypadku ochrona tajemnicy przedsiębiorstwa byłaby iluzoryczna. Także i w tym przypadku istnieją pewne ryzyka, ponieważ na obecnym etapie rozwoju społeczeństwa informacyjnego wykonywanie zawodu dziennikarza nie ogranicza się wyłącznie do publikowania w prasie. Dziennikarze swoją działalność informacyjno-redakcyjną prowadzą również na portalach takich jak: facebook.com czy twitter.com, co może znacząco utrudniać przedsiębiorcom monitorowanie naruszeń tajemnicy przedsiębiorstwa.

Brak skutecznej recepty na ochronę prawną pomysłu

Ustawodawca nie przewiduje możliwości ochrony pomysłu jako takiego. Natomiast proces wdrażania w życie zrodzonej w umyśle autora idei (koncepcji), a raczej informacje składające się na ten proces, mogą być chronione na podstawie art. 11 UNZK, w sytuacji gdy zostaną spełnione przesłanki wskazane w przywołanym przepisie. Nie można jednak upatrywać w ustawodawstwie skutecznego panaceum na ochronę pracy intelektualnej człowieka, zwłaszcza tej wyartykułowanej na zewnątrz lecz w swej formie banalnej (tj. pomysł). O wiele rozważniejszym jest prewencyjne stosowanie fizycznych środków ochrony (przede wszystkim ograniczenie dostępu do informacji poufnych wobec osób trzecich, także pracowników) czy zawieranie umów o zachowaniu poufności.

prawa autorskie

Czym jest domena publiczna?

2 stycznia 2019
domena publiczna

Każdego roku, w dniu przypadającym na 1 stycznia, oprócz Nowego Roku celebrujemy także inne, ważne dla praktyków i beneficjentów prawa autorskiego święto, tj. Dzień Domeny Publicznej. W tym dniu organizacje zajmujące się odnośną problematyką (np. Koalicja Otwartej Edukacji, Creative Commons) promują wiedzę na temat dorobku kulturalnego i naukowego człowieka czy dotyczącą praw autorskich i ich znaczenia dla rozwoju społeczeństwa.

Czym jest domena publiczna?

Ustawodawca nie podaje definicji „domeny publicznej”. Powszechnie z omawianym pojęciem utożsamia się jednak ogólnodostępny zasób wiedzy, informacji oraz niechronionych (z różnych względów) praw własności intelektualnej – w tym utworów nieobjętych majątkowymi prawami autorskimi.

Europejskie stowarzyszenie COMMUNIA w treści opublikowanego w 2010 roku „Manifestu Domeny Publicznej”, przedmiotowe pojęcie definiuje jako „bogactwo informacji wolne od barier[1]. Przy tym – zdaniem autorów – wspomniane bariery miałyby być związane głównie z ochroną prawnoautorską[2]. Stąd też w Manifeście domena publiczna jest rozumiana jako „zasób kulturowy, który może być używany bez ograniczeń ze względu na brak ochrony prawnoautorskiej[3].

Z kolei według Koalicji Otwartej Edukacji (polskiego zrzeszenia organizacji, które zajmują się promowaniem tzw. otwartych zasobów edukacyjnych), domena publiczna jest emanacją „dobra wspólnego całego społeczeństwa, a nawet ludzkości[4]. Koalicja wskazuje też, że domena publiczna „daje obywatelom nieograniczone prawo do dzieł, których wykorzystanie nie podlega restrykcjom i ograniczeniom, ponieważ prawa majątkowe do twórczości wygasły lub twórczość ta nigdy nie była lub nie jest przedmiotem prawa autorskiego[5].

Kiedy utwór wchodzi do domeny publicznej?

Z prawnego punktu widzenia w zasób domeny publicznej wchodzą następujące wyniki kreacji twórczej człowieka:

a) wytwory, które nie spełniają przesłanek ochrony prawnoautorskiej (przykładowo stworzone przez zwierzęta, np. słynne selfie małpy Naruto, czy sztuczną inteligencję, np. obraz stworzony przez SI w ramach projektu „The Next Rembrandt” lub podkład muzyczny do stworzony przez SI do utworu piosenkarki Taryn Southern pt. „Break Free”)

b) utwory w rozumieniu art. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych („PrAut”), do których majątkowe prawa autorskie wygasły.

W Polsce, zgodnie z brzmieniem art. 36 PrAut, autorskie prawa majątkowe gasną co do zasady z upływem siedemdziesięciu lat od śmierci twórcy (w tym zakresie jednak prawo autorskie przewiduje pewne odstępstwa, m.in. związane z terminem ochrony utworów zbiorowych z art. 11 PrAut, programami komputerowymi, utworami audiowizualnymi czy też słowno-muzycznymi, itd.) Wskazany 70-letni termin (czy inny uregulowany przez ustawę w ramach wyjątku) liczy się w latach pełnych następujących po roku, w którym twórca zmarł (art. 39 PrAut). I tak przykładowo w 2019 r. wygasną autorskie prawa majątkowe do utworów polskich twórców, których śmierć datuje się na rok 1948.

c) utwory chronione prawem autorskim, które weszły do domeny publicznej w wyniku działań samego uprawnionego (twórcy czy dysponenta majątkowych praw autorskich) – np. poprzez udzielenie licencji Creative Commons[6].

Komentarz od autorów

Domena publiczna odgrywa istotną rolę, zwłaszcza w kontekście ukształtowanych przez naukę prawa i orzecznictwo minimalnych wymogów ochrony prawnoautorskiej. Coraz częściej ochroną autorską obejmuje się bowiem w istocie banalne przejawy twórczej pracy człowieka. Daje się tym samym prymat interesom twórców nad interesem społecznym, rozumianym jako wolność działalności artystycznej. W tym zakresie domena publiczna może się więc jawić jako instrument sprzyjający rozwojowi twórczości jako takiej (poprzez tworzenie opracowań, inspirowanie się, itd.).

Współautorami wpisu są: Weronika Zagawa oraz Aleksandra Modzelewska.

Przypisy:

[1] http://publicdomainmanifesto.org/manifesto.html.

[2] Autorzy Manifestu w zasadzie pomijają relacje pomiędzy domeną publiczną a prawami własności przemysłowej (tj. znakami towarowymi, patentami, itd.). W przypadku ochrony patentów, wzorów przemysłowych/użytkowych może to być związane z ograniczonym okresem ochrony, zdecydowanie krótszym niż w przypadku praw autorskich do utworów (oprócz znaków towarowych, które mogą być chronione tak długo, jak postanowi o tym ich dysponent). Z drugiej strony trzeba pamiętać również o znaczeniu praw własności przemysłowej dla rozwoju technologicznego. Celem praw własności przemysłowej jest bowiem stworzenie odpowiednich bodźców instytucjonalnych zachęcających do inwestowania (nie tylko w rozumieniu finansowym) w technologię.

[3] Tamże

[4] https://koed.org.pl/pl/domena-publiczna/

[5] Tamże.

[6] Więcej o tego rodzaju licencjach na: https://creativecommons.pl/poznaj-licencje-creative-commons

 

prawa autorskie

Dostęp do łącza należy kontrolować

14 listopada 2018
peer-to-peer

Wskazanie członka rodziny, mającego dostęp do łącza internetowego, nie może zwalniać z odpowiedzialności za udostępnienie za pośrednictwem tego łącza pliku w drodze peer-to-peer – wynika z wyroku TSUE z dnia 18.10.2018 r. w sprawie C‑149/17 Bastei Lübbe GmbH & Co. KG przeciwko Michaelowi Strotzerowi.

Czym jest peer-to-peer (p2p)?

W dzisiejszych czasach nielegalne udostępnianie utworów w internecie jest powszechnym sposobem naruszenia praw autorskich. Do naruszenia dochodzi m.in. poprzez udostępnianie utworów na giełdzie wymiany plików peer-to-peer (p2p). Czym jednak w praktyce jest peer-to-peer? Sformułowanie to można tłumaczyć jako „równy” czy „równorzędny”. System p2p działa natomiast w ten sposób, że urządzenie użytkownika jednocześnie pobiera dane i je wysyła. Innymi słowy, kiedy internauta ściąga z sieci pliki za pomocą p2p, wysyła je również do innych osób.

Jak zidentyfikować sprawcę takiego bezprawnego udostępnienia? Internet umożliwia nam przecież podejmowanie działań w sposób pełni anonimowy. W tym zakresie pomocnym narzędziem okazuje się być adres IP, przypisywany indywidualnie odbiorcy usług dostępu do Internetu. Jednakże przypisanie adresu IP dla bezprawnych działań podejmowanych w sieci nie musi zawsze oznaczać, że właściciel łącza jest jednocześnie naruszycielem. Istnieje jednak takie domniemanie faktyczne, o ile posiadacz adresu nie wykaże braku swojej odpowiedzialności.

Postępowanie przed sądem krajowym

Michael Strotzer był właścicielem adresu IP, z którego do sieci udostępniono audiobook. Został on pozwany przez Bastei Lübbe GmbH & Co. KG – producenta fonogramu, któremu przysługiwały prawa autorskie i pokrewne do utworu w postaci audiobook’a, o odszkodowanie za naruszenie praw autorskich. Michael Strotzer powoływał się na brak swojej odpowiedzialności za naruszenie. Twierdził bowiem , że jego komputer w chwili dokonania naruszenia był wyłączony. Ponadto z jego łącza internetowego korzystali inni domownicy – jego rodzice, którzy według jego wiedzy nie mieli spornego utworu na swoim komputerze ani nie korzystali z programów p2p. Michael Strotzer podnosił jednocześnie, że jego łącze internetowe było odpowiednio zabezpieczone.

Krajowy sąd rejonowy podzielił argumentację pozwanego. Sąd uznał, że nie ma możliwości jednoznacznego stwierdzenia, kto dopuścił się naruszenia. Wobec tego należy przyjąć brak odpowiedzialności pozwanego za bezprawne udostępnienie audobiook’a w sieci. Sąd apelacyjny nabrał jednak wątpliwości co do rozstrzygnięcia sądu I instancji. Z jednej strony zauważył, że – jak wynika z orzecznictwa sądów niemieckich – jeżeli sprawca wykaże, iż do sieci miały dostęp inne osoby, posiadacz łącza nie może być uważany za domniemanego sprawcę naruszenia. Jednak z drugiej strony Sąd ten podkreślił, że to na posiadaczu spoczywa ciężar udowodnienia okoliczności, iż inne osoby miały dostęp do łącza internetowego i że to one mogły być sprawcami naruszenia.

Pytanie prejudycjalne

W wyniku powyższego, sąd apelacyjny zdecydował się zadać TSUE pytania zmierzające do ustalenia:

czy odpowiedzialność posiadacza łącza internetowego, za pośrednictwem którego dokonano naruszenia praw autorskich w drodze udostępniania plików, jest wyłączona, jeżeli posiadacz łącza wskaże przynajmniej jednego członka rodziny, który poza nim miał możliwość dostępu do tego łącza, nie podając ustalonych poprzez odpowiednią dodatkową weryfikację konkretnych szczegółów dotyczących momentu i charakteru korzystania z Internetu przez tego członka rodziny.

Rozstrzygnięcie TSUE

Rozstrzygnięcie TSUE nie pozostawia wątpliwości. Jeżeli posiadacz łącza internetowego wskaże przynajmniej jednego członka rodziny, który miał możliwość dostępu do tego łącza, jednak bez podania dokładniejszych wyjaśnień co do momentu, w którym ten członek rodziny korzystał z tego łącza, i charakteru tego użytkowania przez owego członka rodziny, nie wyłącza jego odpowiedzialności za dokonane naruszenie.

Z uzasadnienia wyroku wynika, że podanie takich danych o członkach rodziny – pomimo iż ingeruje w życie rodzinne – jest konieczne do zapewnienia podmiotom praw autorskich skutecznego dochodzenia ich praw. Przeciwny wniosek powodowałby przyznanie absolutnej ochrony członkom rodziny domniemanego naruszyciela, z jednoczesnym uniemożliwieniem poszanowania praw własności intelektualnej.

Komentarz

Rozstrzygnięcie TSUE należy ocenić pozytywnie. Przyjęcie, że samo wskazanie przez posiadacza sieci na możliwość dostępu do łącza przez inne osoby, stanowi podstawę do wyłączenia odpowiedzialności tego posiadacza, byłoby skrajnie niekorzystne dla podmiotów praw autorskich. Korzystanie z jednej sieci domowej przez domowników czy ich gości jest powszechne.  W takim przypadku każdy naruszyciel mógłby automatycznie zwolnić się z odpowiedzialności, wskazując jedynie na to, że zamieszkuje z innymi osobami. Takie stanowisko byłoby sprzeczne z zasadą ciężaru dowodu, spoczywającego na domniemanym naruszycielu, który chce powołać się na wyłączenie swojej odpowiedzialności. W efekcie powodowałoby to, że ustalenie osoby sprawcy byłoby nadmiernie utrudnione, a nawet niemożliwe. Każdy z domowników mógłby bowiem „przerzucać” odpowiedzialność na inne osoby. W konsekwencji niemożliwe byłoby skuteczne dochodzenie praw przez podmiot praw autorskich.

Samo wskazanie innej osoby nie może prowadzić do zwolnienia z odpowiedzialności właściciela adresu IP, z którego bezprawnie udostępniono utwór. W niniejszej sprawie wydane rozstrzygnięcie było tym bardziej uzasadnione, jako że pozwany argumentował, iż po pierwsze jego sieć jest wystarczająco zabezpieczona, co wyłączało ewentualny udział innych osób trzecich, a po drugie, że jego rodzice mający dostęp do łącza, nie korzystali z platformy udostępniania plików.

prawa autorskie

Wizerunek piłkarza reprezentacji i zasady jego ochrony

11 października 2018
wizerunek

Wizerunek osób znanych i popularnych jest często wykorzystywany w kampaniach reklamowych renomowanych firm. Jako należący do kategorii dóbr osobistych, wizerunek podlega ochronie prawnej na mocy ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych („PrAut”). Co do zasady, posłużenie się cudzym wizerunkiem za zgodą udostępniających go osób nie stanowi naruszenia prawa. Natomiast brak takiej zgody może prowadzić do określonych, negatywnych konsekwencji prawnych. Czy te ogólne regulacje zawsze będą miały zastosowanie wobec wizerunku osoby znanej?

Odpowiedź winna brzmieć: to zależy. Przykładowo ustawą w sposób szczególny kontestującą prawo do rozporządzenia wizerunkiem kadrowicza polskiej reprezentacji narodowej jest ustawa o sporcie z dnia 25 czerwca 2010 r. Jednakże przywołana regulacja, na mocy której związek sportowy zaczyna rozporządzać oraz komercjalizować prawem wizerunku sportowca w stroju z koszulką narodową, nastręcza wielu problemów… i to nie tylko w Polsce, ale też za granicą.

Spór o wizerunek duńskich piłkarzy

Kiedy na początku września rodzinni kibice piłki nożnej mogli spokojnie śledzić przygotowania polskiej kadry do pierwszego meczu rozgrywanego w ramach nowej formuły Ligi Narodów przeciwko reprezentacji Włoch, na półwyspie Jutlandzkim przeżywano prawdziwą huśtawkę nastrojów. Doszło bowiem do niecodziennej sytuacji. Piłkarze reprezentacji Danii zastrajkowali i nie przyjechali na zgrupowanie drużyny narodowej przed meczami: towarzyskim ze Słowacją oraz – rozgrywanym również w ramach Ligi Narodów – z Walią.

Przedmiotem sporu okazały się prawa do wizerunku sportowców, a przede wszystkim płynące z rozporządzania tymi prawami zyski dla federacji. Duński Związek Piłkarski („DBU”) nie chciał, żeby piłkarze podpisywali umowy z firmami, które są konkurencją dla sponsorów ich federacji. W zamian za rezygnację z tej praktyki, duńscy piłkarze oczekiwali podziału zysków z umów z tymi sponsorami, którzy wykorzystując image graczy w narodowych trykotach, płacili wyłącznie DBU. Doszło do konfliktu. Mimo ofert porozumienia, któraś ze stron zawsze je odrzucała, a czas do meczu z Walią płynął nieubłaganie.

Dodatkowego dramatyzmu sytuacji dodawał fakt, iż Unia Europejskich Związków Piłkarskich („UEFA”) zagroziła DBU, że jeśli mecz z Walią rzeczywiście się nie odbędzie, to w ramach kary wykluczą Danię z eliminacji do EURO 2020. Finalnie, mimo że pierwszy mecz towarzyski został rozegrany przez reprezentację amatorów, to mecz z Walią, po ustaleniu warunków tymczasowego porozumienia między piłkarzami a federacją, Dania rozegrała już w podstawowym zestawieniu.

Wizerunek sportowca Polsce

Kampanie marketingowe związane ze znaną osobą – tzw. personal merchandising – są powszechnie wykorzystywane również w Polsce. Czy istnieje więc hipotetyczna szansa, że Robert Lewandowski lub inny podopieczny kadry Jerzego Brzęczka nagle zastrajkuje ze względu na wykorzystywanie jego wizerunku przez krajowy związek?

W tym aspekcie warto przytoczyć wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16.12.2009 roku  (sygn. I CSK 160/09), rozstrzygający konflikt wynikający z norm prawa autorskiego oraz ustawy o sporcie. Sprawa dotyczyła Macieja Żurawskiego, jednego z najlepszych polskich piłkarzy ubiegłej dekady, toczącego batalię prawną z Telekomunikacją Polską S.A. („TP„), ówczesnym sponsorem kadry. TP w trakcie zgrupowania reprezentacji przed mundialem w 2006 r. zorganizowała sesję zdjęciową z udziałem zawodników powołanych do narodowej reprezentacji. Wykonane zdjęcia zostały następnie wykorzystane przez TP w kampanii reklamowej. Żaden z zawodników nie wyraził zgody wymaganej przez art. 81 ust. 1 PrAut. Powstał spór, w którym SN orzekł w następujący sposób:

Dalej idące jest uprawnienie związku sportowego wynikające z unormowania zawartego w art. 31 ust. 1 ustawy o sporcie kwalifikowanym (dziś art. 14 ustawy o sporcie). Ze spełnieniem hipotezy tego przepisu, tj. z zakwalifikowaniem zawodnika do kadry narodowej, ustawodawca powiązał powstanie na rzecz polskiego związku sportowego prawa do wykorzystania wizerunku kadrowicza w stroju reprezentacji kraju. Treścią tego prawa jest więc możliwość samodzielnego wykorzystywania przez polski związek sportowy wizerunku zawodnika w stroju reprezentanta do własnych celów gospodarczych. Korelatem tego uprawnienia jest obowiązek znoszenia przez kadrowicza sytuacji, w której jego wizerunek w stroju reprezentanta kraju może być przedmiotem wykorzystania przez jego federację sportową na zasadach wyłączności”.

Udostępnienie wizerunku w rozumieniu ustawy o sporcie jest więc czymś więcej niż wyrażeniem zgody w rozumieniu art. 81 ust. 1 PrAut. SN utożsamił wolę zawodnika przynależności do reprezentacji z jego zgodą na wykorzystanie wizerunku w granicach określonych w dawnym art. 33 ust. 1 ustawy o sporcie (obecnie art. 14 ustawy o sporcie). Z wykładni językowej tego przepisu wynika, że zawodnik udostępnia na zasadach wyłączności polskiemu związkowi sportowemu swój wizerunek w stroju reprezentacji kraju, przy czym zakres jego wykorzystania ustawodawca pozostawił do określenia związkowi sportowemu w wewnętrznych aktach organizacyjnych. Oznacza to, że zawodnik nie może bez zgody polskiego związku sportowego upoważniać osób trzecich do wykorzystywania jego wizerunku w stroju reprezentacyjnym.

Komentarz

Należy zaznaczyć, że kwestia rozpowszechniania lub wykorzystania wizerunku piłkarza przez klub sportowy (nie reprezentację narodową) stanowi przedmiot odrębnych regulacji i ustaleń między stronami. Najczęściej będą one określone umownie, przy zachowaniu ogólnych zasad rozporządzania cudzym wizerunkiem, o których mowa w art. 81 ust. PrAut.

Trzeba pamiętać więc, że zgoda z art. 81 ust. 1 PrAut nie dotyczy samego abstrakcyjnego rozpowszechniania wizerunku, lecz odnosi się do znanych udzielającemu zgody konkretnych warunków rozpowszechniania wizerunku. Chodzi tu więc nie tylko o osoby rozpowszechniające, lecz także o okoliczności dotyczące konkretnej publikacji. Osoba udzielająca zezwolenia musi mieć pełną świadomość nie tylko formy przedstawienia jej wizerunku ale także, w zgodzie z wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 7 maja 2014 r., I ACa 1686/13: „czasu, miejsca publikacji, zestawienia z innymi wizerunkami, jak również towarzyszącego komentarza”. Wobec tego w ewentualnej umowie z piłkarzem, klub winien w sposób kompleksowy podać okoliczności, w których wizerunek sportowca będzie rozpowszechniany.