Przeglądana kategoria

ochrona konsumentów

ochrona konsumentów

Zakaz geoblokowania w handlu elektronicznym

19 czerwca 2019
zakaz geoblokowania

Od grudnia 2018 roku obowiązuje unijne rozporządzenie w sprawie nieuzasadnionego blokowania geograficznego oraz innych form dyskryminacji klientów ze względu na przynależność państwową, miejsce zamieszkania lub miejsce prowadzenia działalności na rynku wewnętrznym[1] („Rozporządzenie”), ustanawiające unijny zakaz geoblokowania.

Cel rozporządzenia 

W wyniku wejścia w życie przepisów Rozporządzenia, osoba chcąca dokonać zakupu towaru lub usługi na terenie dowolnego kraju objętego Europejskim Obszarem Gospodarczym („EOG”), może oczekiwać takich samych warunków transakcji, jak osoba dokonująca zakupu na terenie innego państwa EOG, w tym kraju stanowiącego siedzibę przedsiębiorcy, np. przy zakupie noclegu w hotelu lub biletu na dowolne wydarzenie. Ponadto zabrania się sprzedawcom stosowania blokady w korzystaniu ze stron internetowych utworzonych dla odbiorców z innego kraju UE. W celu przekierowania użytkownika do konkretnej wersji językowej serwisu wymagana jest jego zgoda. Przedsiębiorca wciąż jest jednak uprawniony do ustalania różnych cen za ten sam produkt lub usługę. Nie może jednak zabronić klientowi korzystania ze strony internetowej kraju, w którym przewidziano niższe ceny. Mimo to wciąż istnieje ryzyko po stronie klienta, iż przedsiębiorca nie przewiduje dostawy na terenie jego państwa. Kupujący będzie wówczas zmuszony ustalić ze sprzedawcą inny sposób dostawy i odbioru towaru. Przepisy o geoblokowaniu obejmują również zakaz stosowania zróżnicowanych warunków transakcji płatniczych.

Wyłączenia stosowania Rozporządzenia

Niewątpliwym defektem Rozporządzenia jest ograniczenie jego stosowania do obszaru, który nie obejmuje usług audiowizualnych oraz utworów cyfrowych chronionych prawem autorskim. Wprowadzonego zakazu geoblokowania nie stosuje się zatem m.in. do transmisji wydarzeń sportowych, usług streamingu, tzw. usług on demand, gier komputerowych, czy e-booków. W marcu 2020 roku Komisja Europejska ma dokonać oceny zasadności objęcia zakazem również wyżej wymienionych usług. Istnieje zatem wysokie prawdopodobieństwo, iż powszechnie znane platformy, takie jak Netflix czy Spotify, również będą musiały zagwarantować jednakowy dostęp do udostępnianych użytkownikom materiałów we wszystkich krajach EOG.

Co prawda, obszar ten został objęty rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2017/1128 z dnia 14 czerwca 2017 r. w sprawie transgranicznego przenoszenia na rynku wewnętrznym usług online w zakresie treści, jednak w nieco innym zakresie. Rozporządzenie 2017/1128 ma bowiem na celu zapewnienie, że osoby korzystające w swoim państwie z usług online w postaci posiadania dostępu do filmów, wydarzeń sportowych, czy muzyki online, mogą korzystać z nich podczas podróży do innego kraju Unii Europejskiej, w taki sam sposób jak swoim miejscu zamieszkania. Regulacja obowiązująca od kwietnia 2018 roku, miała stanowić pierwszy krok w procesie znoszenia zjawiska geoblokowania na rynku online (o rozporządzeniu 2017/1128 pisaliśmy tu: [link]).

Organ odpowiedzialny w Polsce

Zgodnie z nowelizacją ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, organem odpowiedzialnym za stosowanie się do zasad wprowadzonych Rozporządzeniem na terenie Polski będzie Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów („Prezes UOKiK”). Prezesowi UOKiK nadaje się prawo wydania decyzji nakazującej przedsiębiorcy zaniechania bezprawnej praktyki oraz nakładającej obowiązek usunięcia jej skutków. Ponadto, w przypadku ograniczenia konkurencji przez przedsiębiorcę, Prezes UOKiK będzie mógł przeprowadzić postępowanie antymonopolowe. Przedsiębiorcy łamiący zakaz geoblokowania, mogą spodziewać się kar finansowych na poziomie 10% obrotów wykazanych za poprzedni rok. Prezes UOKiK będzie również uprawniony do poinformowania przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego o prowadzonych postępowaniach.

Podsumowanie

Pomimo istotnych luk we wprowadzonych przepisach, Komisja Europejska gwarantuje bieżącą weryfikację skutków ich wdrożenia oraz ewentualne rozszerzenie zakresu spraw objętych zakazem geoblokowania. Ograniczenia nałożone na przedsiębiorców w wyniku Rozporządzenia, gwarantują klientom na terenie EOG możliwość dokonywania zakupów online na korzystnych warunkach bez względu na obywatelstwo, miejsce dokonywania zakupu czy prowadzenia działalności. Ustanowiony zakaz należy zatem traktować jako istotny krok w procesie likwidowania barier w obszarze zakupów online na terenie EOG.

 

Przypisy

[1] Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/302 z dnia 28 lutego 2018 r. w sprawie nieuzasadnionego blokowania geograficznego oraz innych form dyskryminacji klientów ze względu na przynależność państwową, miejsce zamieszkania lub miejsce prowadzenia działalności na rynku wewnętrznym oraz w sprawie zmiany rozporządzeń (WE) nr 2006/2004 oraz (UE) 2017/2394 i dyrektywy 2009/22/WE.

nieuczciwe praktyki rynkowe ochrona konsumentów własność przemysłowa znaki towarowe

Równoległe paski na butach tylko dla Adidasa

19 czerwca 2018
znaki renomowane

Renomowanym znakom towarowym, jako oznaczeniom powszechnie znanym i cieszącym się dobrą opinią wśród konsumentów na całym świecie, zapewnia się wyższy poziom ochrony prawnej. Przekonała się o tym spółka Shoe Branding Europe BVBA, której odmówiono rejestracji unijnych znaków towarowych w odniesieniu do obuwia oraz obuwia ochronnego, wykorzystującego motyw dwóch równoległych pasków.

Stan faktyczny

Wspomniana spółka, Shoe Branding Europe BVBA, w dniach 01.07.2009 r. oraz 08.12.2011 r. złożyła przed EUIPO (wcześniej: OHIM) wnioski o rejestrację dwóch unijnych znaków towarowych odpowiednio dla „obuwia” i „obuwia ochronnego”.

shoe branding europe

Zgłoszenia te zostały następnie opublikowane w Biuletynie Wspólnotowych Znaków Towarowych, prowadzonym przez EUIPO, w dniu 14.06.2010 r. oraz 26.03.2012 r. Dzięki temu osoby trzecie mogły zapoznać się ze zgłoszeniami.

Informacje o planowanej rejestracji obu ww. oznaczeń powzięła między innymi niemiecka spółka adidas AG – światowy i powszechnie znany potentat rynku obuwniczego. Adidas, w roli interwenienta ubocznego, zgłosił stosowne w tym zakresie sprzeciwy – odpowiednio w dniach: 13.09.2010 r. oraz 29.05.2012 r.

Oba ww. sprzeciwy, wobec oznaczeń Shoe Branding Europe, zostały oparte między innymi na wcześniej zarejestrowanym unijnym znaku towarowym, składającym się z trzech równoległych pasków o tej samej szerokości umieszczonych na zewnętrznej powierzchni buta.

Zdaniem EUIPO istniało ryzyko, że właściwy krąg odbiorców (nabywców obuwia) dostrzeże związek między kolidującymi ze sobą znakami, wobec czego używanie zgłoszonych przez Shoe Branding Europe oznaczeń powodowałoby czerpanie nienależnej korzyści z renomy wcześniejszego unijnego znaku, zarejestrowanego na rzecz adidas.

Decyzje te zostały przez Shoe Branding Europe zaskarżone, jako sprzeczne z przepisami rozporządzeń unijnych, co powinno przesądzać o ich nieważności.

Wyrok Sądu Unii Europejskiej

Wyrokiem z dnia 01.03.2018 r. Sąd Unii Europejskiej, rozpoznający ww. skargi Shoe Branding Europe, utrzymał obie decyzje EUIPO w mocy (sprawy połączone: T-629/16 i T-85/16). Zdaniem Sądu, argumentacja Urzędu ds. Własności Intelektualnej w całości zasługiwała na uwzględnienie.

Sąd zaznaczył, że w trakcie postępowania przed EUIPO adidas dostarczył wystarczających dowodów do przyjęcia renomy znaku wcześniejszego. Niemiecka spółka przedstawiła między innymi wyniki z sondaży opinii publicznej, przeprowadzonych w trzynastu krajach Unii Europejskiej, które wskazywały na dużą znajomość znaku towarowego w postaci trzech równoległych pasków umieszczanych na butach wśród konsumentów. Sąd za istotne dla rozstrzygnięcia sprawy przyjął także dowody z orzeczeń krajowych, w których sądy powszechne stwierdzały istnienie renomy wcześniejszego znaku towarowego, jak również dane dotyczące wysokości obrotów oraz nakładów na marketing i promocję oznaczenia adidas. Na tej podstawie Sąd uznał, że wcześniejszy znak towarowy cieszy się renomą wśród docelowej grupy odbiorców na znacznym obszarze UE.

Wobec powyższego w uzasadnieniu wyroku wskazano, że EUIPO w sposób prawidłowy przyjęło, iż w niniejszej sprawie (i) istniało rzeczywiste prawdopodobieństwo, że używanie zgłoszonych znaków towarowych powodowałoby czerpanie nienależnej korzyści z renomy znaku towarowego adidas oraz (ii) że Shoe Branding Europe nie wykazała istnienia uzasadnionego powodu do używania zgłoszonych przez siebie oznaczeń.

Czym są znaki renomowane?

Zarówno decyzje EUIPO, jak i omawiane orzeczenia Sądu Unii Europejskiej wpisują się w dotychczasową praktykę orzeczniczą, kształtującą szeroki zakres ochrony unijnych renomowanych znaków towarowych. Stwierdzenie naruszenia praw do tego rodzaju oznaczeń jest bowiem możliwe po wykazaniu, iż:

  • znak późniejszy (zgłoszony do rejestracji) jest podobny lub identyczny do znaku renomowanego,
  • używanie znaku późniejszego bez uzasadnionego powodu przynosiłoby zgłaszającemu nienależną korzyść lub byłoby szkodliwe dla odróżniającego charakteru lub renomy wcześniejszego znaku renomowanego,
  • nie jest przy tym ważne, dla jakiego rodzaju towarów i/lub usług znak późniejszy został zgłoszony.

Przyznanie znakom renomowanym tak szerokiego zakresu ochrony wynika przede wszystkim z mocnej pozycji marketingowej i siły przyciągania takiego oznaczenia. Znaki renomowane są szczególnie narażone na ich bezprawne wykorzystanie przez osoby trzecie – w szczególności poprzez wytworzenie z nimi skojarzeń, co może prowadzić do uszczuplenia odróżniającego charakteru, a przy istotnej skali naruszeń, do deprecjacji renomowanego oznaczenia. Z aprobatą należy więc przyjąć kolejne wyroki / decyzje organów unijnych, które umacniają dotychczasową praktykę orzeczniczą, przyznającą znakom renomowanym szeroki zakres ochrony.

nieuczciwa konkurencja ochrona konsumentów

Niemiecki sąd: piwa nie można reklamować jako „zdrowego”

29 maja 2018

Wyrokiem z dnia 17.05.2018 r. niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości z siedzibą w Karlsruhe (niem. Bundesgerichtshof; dalej jako: „BGH”) zakazał spółce Brauerei Clemens Härle KG reklamowania produkowanego przez ten podmiot piwa  wyrażeniem „bekömmlich” (niem. zdrowy, korzystny). Zdaniem BGH, tego rodzaju reklama jest niedozwolona z punktu widzenia prawa unijnego, bowiem wprowadza konsumentów w błąd co do braku negatywnych właściwości piwa na zdrowie człowieka.

Stan faktyczny

Browar Härle od lat trzydziestych ubiegłego wieku, reklamując produkowane przez siebie piwa, używa sloganu „Wohl bekomms!”, co w polskim przekładzie oznacza równie popularne „Na zdrowie!”. Co więcej, pozwana spółka niektóre z oferowanych piw reklamuje mianem „bekömmlich”, tj. „zdrowy” bądź „strawny”.

Tego rodzaju praktyka nie zyskała aprobaty powoda – niemieckiego stowarzyszenia ochrony konsumentów – Verband Sozialer Wettbewerb. Podmiot ten wystąpił do sądu z powództwem przeciwko spółce Härle, zarzucając browarowi działanie sprzeczne z art. 4 ust. 3 w zw. z art. 2 ust. 2 pkt. 5 rozporządzenia (WE) nr 1924/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 20.12.2006 r. w sprawie oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych dotyczących żywności (dalej jako: „Rozporządzenie nr 1924/2006”).

Zgodnie z powyższymi przepisami, napoje o zawartości alkoholu większej niż 1,2 % objętości nie mogą być opatrywane oświadczeniami zdrowotnymi, tj. informacjami stwierdzającymi, sugerującymi bądź dającymi do zrozumienia, że istnieje związek pomiędzy danym produktem żywnościowym lub jego składnikiem a zdrowiem. Innymi słowy, zdaniem powoda, komunikat związany z oferowanym przez Härle piwem nie może sugerować konsumentom, iż tego rodzaju produkt nie ma negatywnego wpływu na zdrowie człowieka.

Tok postępowania

Sąd I instancji w całości uwzględnił roszczenie powoda. Sąd nie zgodził się z argumentacją pozwanej spółki. Wskazywała ona bowiem, że wyrażenie „bekömmlich” jest w języku niemieckim interpretowane w różnoraki sposób. W oryginalnym znaczeniu wyrażenie to można chociażby odnieść do takich przymiotników jak „akceptowalny” czy „łagodny”.

Jednak zdaniem Sądu I instancji, termin „bekömmlich” należy oceniać z punktu widzenia jego dzisiejszego znaczenia, rozumianego przez właściwy krąg konsumentów. Synonimami tego określenia będą więc takie słowa jak „łatwostrawny”, „zdrowy” czy „korzystny”. W związku z tym uznano, że reklamowane przez Härle napoje alkoholowe nie mogą odwoływać się do określenia „bekömmlich”. Rodzi to bowiem  niezasadne wśród konsumentów wyobrażenie o braku negatywnego wpływu piwa na zdrowie człowieka. Z wnioskiem Sądu I instancji zgodził się także sąd apelacyjny oraz BGH, które rozpoznawały sprawę w dalszych instancjach.

Polskie prawo a określenie „bekömmlich” w odniesieniu do piwa

W jaki sposób taka sytuacja zostałaby rozpoznana przez polską judykaturę? Oczywiście należy pamiętać, iż Rozporządzenie nr 1924/2006, jako unijny akt bezpośredniego stosowania, wiąże wszystkie sądy krajów członkowskich Unii Europejskiej. W związku z tym ewentualny polski wyrok zostałby rozstrzygnięty na analogicznych podstawach, jak te powołane zarówno przez niemieckie stowarzyszenie ochrony konsumentów, jak i wszystkie instancje rozpoznające sprawę browaru Härle.

Pod rozwagę należy poddać art. 131 ust. 1 pkt. 4 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Pomimo, iż w Polsce reklamowanie alkoholu jest zabronione, to ww. przepis umożliwia browarnikom reklamowanie wyrobów piwnych, z zastrzeżeniem spełnienia wielu obwarowań prawnych. Jednym z takich warunków jest zakaz zawierania w reklamie piwa stwierdzeń, wskazujących jednoznacznie, iż alkohol posiada właściwości lecznicze. Czy w związku z tym powiązanie piwa z wyrażeniem „bekömmlich” byłoby na gruncie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi niedozwolone?

Należy zauważyć, iż wyrażenie „zdrowe piwo” nie przedstawia jednoznacznej informacji, iż produkt ten pozytywnie wpływa na organizm człowieka. Tym bardziej takie określenie nie sugeruje, że piwo posiada konkretne właściwości lecznicze. Sformułowanie „zdrowe” może przykładowo oznaczać, że piwo po prostu nie szkodzi konsumentowi. To właśnie drugie z tych znaczeń określenia „bekömmlich”, stosowanego wobec piwa, było przedmiotem postępowania przez sądami niemieckimi. Wyrażenie to miało konsumentom sugerować, iż wyroby produkowane przez browar Härle nie mają negatywnego wpływu na zdrowie człowieka. W takiej konfiguracji art. 131 ust. 1 pkt. 4 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi nie znalazłby zastosowania.

W rozstrzyganej na gruncie prawa polskiego sprawie można by skorzystać również z art. 16 pkt. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Czynem nieuczciwej konkurencji może być bowiem stosowanie reklamy wprowadzającej klienta w błąd i mogącej przez to wpłynąć na jego decyzję co do nabycia towaru lub usługi. Dokonując oceny, czy reklama wprowadza w błąd, należy badać wszystkie jej elementy, zwłaszcza te dotyczące ilości, jakości, składników, sposobu wykonania, przydatności, możliwości zastosowania, naprawy lub konserwacji reklamowanych towarów lub usług, a także zachowania się klienta. By móc skorzystać z tej podstawy, powód – na gruncie potencjalnego postępowania – byłby zobowiązany do wykazania, iż reklama piwa z użyciem wyrażenia „bekömmlich” („zdrowy”) wprowadza, lub co najmniej rodzi ryzyko wprowadzenia konsumentów w błąd, co do jego rzeczywistego wpływu na zdrowie człowieka. Co więcej, na gruncie art. 16 pkt. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji tego rodzaju błąd powinien być błędem istotnym, tzn. pod jego wpływem konsument może podjąć decyzję o nabyciu reklamowanego produktu.

Biorąc pod uwagę istniejący w polskim prawie model przeciętnego konsumenta, argumentacja, która mogłaby znaleźć zastosowanie w rozpatrywanej sprawie, powinna opierać się na tym, iż wyrażenie „zdrowe piwo” wprowadza odbiorców w błąd co do jego wpływu na organizm człowieka. Dla przysłowiowego „zwykłego Kowalskiego” polski odpowiednik sformułowania „bekömmlich” mógłby się jednoznacznie kojarzyć z jednej strony ze zdrowotnymi właściwościami piwa, a z drugiej – co chyba bardziej prawdopodobne – z brakiem negatywnego wpływu na zdrowie ludzi.

Uważaj browarniku na reklamę!

Pomimo, że opisywany wyrok został wydany przez sąd niemiecki, to spostrzeżenia w nim zawarte mogą znaleźć zastosowanie na gruncie prawa polskiego. Polscy browarnicy powinni więc ostrożnie dobierać sformułowania, którymi reklamują ich piwo. Stosowane slogany lub chwytliwe wyrażenia marketingowe nie mogą wprowadzać klientów w błąd, co do istnienia bądź nieistnienia cech, jakie przedsiębiorcy przypisują swojemu produktowi w reklamie. Piwowarzy, określając w reklamie wytwarzane piwo jako „zdrowe”, mogą narazić się zarówno na zarzut zarówno naruszenia przepisów prawa unijnego, zakazujących wprost stosowania tego typu oznaczeń dla napojów o objętości alkoholu większej niż 1,2 % zawartości, jak i przepisów polskiej ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

ochrona konsumentów

Odszkodowanie za opóźniony lot łączony takie samo jak za lot bezpośredni

6 grudnia 2017
lot łączony

Dnia 7 września 2017 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok, w którym rozstrzygnął zadane mu pytanie prejudycjalne dotyczące kwoty odszkodowania, jaką powinien wypłacić przewoźnik lotniczy  za znaczne opóźnienie lotu. TSUE stwierdził, że odszkodowanie za opóźniony lot łączony powinno być takie samo, jak w przypadku lotu bezpośredniego. Określając zatem  kwotę odszkodowania, należy wziąć pod uwagę jedynie odległość pomiędzy miejscem odlotu a miejscem docelowym, w oparciu o metodę ortodromiczną i to bez względu na rzeczywiście przebytą trasę.

Stan faktyczny

Wniosek do TSUE o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym złożony został przez Sąd Rejonowy w Hamburgu, przed którym toczyło się postępowanie z powództwa Birgit Bossen, Anja Bossen, Gudula Gräßmann przeciwko Brussels Airlines SA/NV. Skarżące podróżowały z Rzymu do Hamburga z przesiadką w Brukseli. W związku z powstałym opóźnieniem połączenia już na lotnisku w Rzymie, powódki nie zdążyły na planowany lot z Brukseli do Hamburga, a do docelowego miejsca podróży dotarły w ramach następnego lotu. Sytuacja ta skutkowała całkowitym opóźnieniem połączenia wynoszącym trzy godziny i pięćdziesiąt minut w stosunku do pierwotnie planowanej godziny przylotu. Sprawa trafiła przed Amtsgericht Hamburg, gdzie powódki wystąpiły z żądaniem zasądzenia na rzecz każdej z nich odszkodowania w wysokości 400 EUR, na podstawie art. 7 ust. 1 rozporządzenia nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady.

Podstawa prawna

Zgodnie z art. 7 ust. 1 Rozporządzenia nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 11 lutego 2004 r. ustanawiającego wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów, uchylającego rozporządzenie (EWG) nr 295/91 (dalej: Rozporządzenie), pasażerowie otrzymują odszkodowanie w wysokości:

  1. 250 EUR dla wszystkich lotów o długości do 1500 kilometrów;
  2. 400 EUR dla wszystkich lotów wewnątrzwspólnotowych dłuższych niż 1500 kilometrów i wszystkich innych lotów o długości od 1500 do 3500 kilometrów;
  3. 600 EUR dla wszystkich innych lotów niż loty określone w lit. a) lub b).

Podstawą dla dokonania obliczeń w przedmiocie długości trasy jest docelowe miejsce lotu pasażera, które nastąpi po czasie planowego przylotu. Zgodnie z ust. 4 ww. artykułu, odległości podane w ust. 1 i 2 mierzone są metodą trasy po ortodromie (tj. z punktu początku trasy do punktu celowego).

Pytanie prejudycjalne

W przedmiotowym stanie faktycznym pojawiły się wątpliwości, jak rozumieć wspomnianą wyżej „metodę trasy po ortodromie”, tj. czy tyczy się ona jedynie skrajnych punktów lotu (tj. odległości pomiędzy Rzymem a Hamburgiem), czy uwzględniać należy również odległość pomiędzy ewentualnym  miejscem przesiadki (tj. odległość pomiędzy Rzymem a Brukselą oraz Brukselą a Hamburgiem). W związku z powyższym, Sąd Rejonowy sformułował następujące pytanie:

„Czy art. 7 ust. 1 zdanie drugie Rozporządzenia nr 261/2004 należy interpretować w ten sposób, że pojęcie »odległości« oznacza jedynie ustalaną w oparciu o metodę ortodromiczną bezpośrednią odległość pomiędzy miejscem odlotu i ostatnim miejscem przylotu, i to bez względu na rzeczywiście przebytą trasę?”.

Od odpowiedzi na pytanie zależało, czy skarżącym przysługuje 400 EUR czy 250 EUR odszkodowania. Odległość pomiędzy Rzymem a Hamburgiem wynosi w oparciu o metodę ortodromiczną 1326 km. Natomiast odległość liczona z uwzględnieniem połączenia w Brukseli – 1656 km.

Wyrok i uzasadnienie

Zdaniem TSUE, przy obliczeniu kwoty odszkodowania należy brać pod uwagę jedynie odległość pomiędzy miejscem odlotu, a miejscem docelowym w rozumieniu art. 2 Rozporządzenia.

Trybunał zwrócił uwagę, że o ile art. 5 Rozporządzenia nr 261/2004, stanowiący o odwołaniu lotu, zawiera odniesienie do rzeczonego art. 7 („Prawo do odszkodowania”) o tyle brak jest takiego odniesienia w art. 6 Rozporządzenia nr 261/2004, dotyczącego opóźnień lotów. Niemniej jednak zwrócono uwagę, iż ze względu na zasadę równego traktowania, należy dokonywać wykładni Rozporządzenia nr 261/2004 w ten sposób, że pasażerom lotów opóźnionych o co najmniej trzy godziny, przysługuje takie samo odszkodowanie jak pasażerom lotów odwołanych, których plan podróży został zmieniony w sposób niezachowujący ograniczeń przewidzianych w art. 5 ust. 1 lit. c) ppkt (iii) Rozporządzenia nr 261/2004.

Zgodnie z rzeczonym przepisem: „w przypadku odwołania lotu pasażerowie, których to odwołanie dotyczy, mają prawo do odszkodowania od obsługującego przewoźnika lotniczego, zgodnie z art. 7, chyba że zostali poinformowani o odwołaniu w okresie krótszym niż 7 siedem dni przed planowym czasem odlotu i zaoferowano im zmianę planu podróży, umożliwiającą im wylot nie więcej niż godzinę przed planowym czasem odlotu i dotarcie do ich miejsca docelowego najwyżej dwie godziny po planowym czasie przylotu„. Z treści przywołanego artykułu jednoznacznie wynika zatem, że prawo pasażerów do odszkodowania, jak i sposób obliczenia kwoty, są identyczne w przypadku lotów bezpośrednich i łączonych.

Ponadto TSUE wskazał, iż okolicznością uzasadniającą odszkodowania dla pasażerów, objętych dyspozycją art. 5 ust. 1 lit. c) ppkt (iii) Rozporządzenia nr 261/2014, jest w szczególności pozbawienie możliwości reorganizacji swojej podróży przez korzystających z usług lotniczych.

 

Z wyrokiem TSUE w sprawie można się zapoznać pod poniższym linkiem: http://curia.europa.eu/juris/document/document.jsf?text=&docid=194108&pageIndex=0&doclang=pl&mode=lst&dir=&occ=first&part=1&cid=710970

 

nieuczciwe praktyki rynkowe ochrona konsumentów

Zmowa przetargowa dostawców pieczywa

27 stycznia 2017

UOKiK w dniu 25.01.2017 r. poinformował o tym, że trzej przedsiębiorcy z województwa podkarpackiego zajmujący się produkcją pieczywa zawarli zmowę przetargową. Wspólnym działaniem wpłynęli na wynik sześciu postępowań z zakresu zamówień publicznych na dostawy pieczywa.

UOKiK wszczął postępowanie w tej sprawie w czerwcu 2016 roku. Ustalono, że niedozwolone porozumienie zostało zawarte pomiędzy trzema przedsiębiorcami, którzy zajmują się m.in. produkcją pieczywa: Stanisławem Dziewit z Chorzelowa, Firmą Produkcyjno Handlowo Usługową Tomex z Malinia oraz Firmą Produkcyjno Usługową Natex ze Złotnik. Przedsiębiorcy Ci brali udział w przetargach na dostawę pieczywa, które organizowały jednostki publiczne.

Prezes UOKiK wyjaśnił, że zmowa przetargowa polegała na składaniu i wycofywaniu ofert przetargowych. Przedsiębiorcy oferowali różne ceny, a w sytuacji, gdy były one kolejno najniższe w przetargu, zwycięzca rezygnował z zawarcia umowy po to, aby umożliwić wybór propozycji złożonej przez działającego z nim w zmowie przedsiębiorcy, który zaproponował wyższą cenę. Wówczas wybierano ofertę, która de facto nie była najkorzystniejsza w pierwszym rozstrzygnięciu przetargu. Prowadziło to do podwyższania cen zamówień, a co się z tym wiąże, powodowało większe wydatki z pieniędzy publicznych.

UOKiK stwierdził, że niedozwolone porozumienia dotyczą sześciu przypadków przetargów organizowanych przez placówki służby zdrowia, oświaty i areszty śledcze. Ustalono, że po ogłoszeniu wyników danego przetargu przedsiębiorca, który przedstawił najkorzystniejszą ofertę, nie uzupełniał braków w swojej ofercie bądź nie udzielał wyjaśnień albo podawał nieuzasadnione lub lakoniczne powody odmowy podpisania umowy, tj. brak sprzętu czy problemy zdrowotne. UOKiK uznał jednak, że podawane uzasadnienia nie są wiarygodne, chociażby ze względu na fakt, że w jednym przetargu dany przedsiębiorca odmawiał zawarcia umowy ze względu na zły stan zdrowia, a w kilka dni później złożył ofertę w innym przetargu, z którego ponownie zrezygnował, aby mógł wygrać inny członek zmowy, który złożył następną, niższą ofertę cenową.

W informacji zawartej na stronie UOKiK wskazano, że o wspólnym działaniu świadczą m.in.: „te same błędy w dokumentach, czy wysyłanie ofert w tym samym czasie w jednej placówce pocztowej. Ustaleniom mogły sprzyjać również gospodarcze, organizacyjne i rodzinne powiązania pomiędzy przedsiębiorcami”.

Prezes UOKiK nałożył na uczestników kary finansowe w łącznej wysokości ponad 35 tys. złotych. Decyzja nie jest prawomocna. Należy jednak podkreślić, że nie jest to pierwsza decyzja Urzędu dotycząca zmowy przetargowej, w której udział brali uczestnicy porozumienia.

Prezes UOKiK w przedstawionym stanie faktycznym podjął słuszną decyzję, bowiem niedozwolone porozumienia zawierane przez przedsiębiorców każdorazowo wpływają na ograniczenie konkurencji na rynku. Nałożenie kary pieniężnej na przedsiębiorstwa działające w zmowie przetargowej dodatkowo uzasadnia fakt, że dla niektórych z nich nie był to pierwszy czyn zakwalifikowany jako ograniczający konkurencje na rynku.